Zaznaczył, że jeśli coś stanie się jemu lub jego kolegom, kluczowe dokumenty poufnej korespondencji dyplomacji amerykańskiej, które jeszcze nie zostały opublikowane, trafią do opinii publicznej.
Dokumentacja Cable Gate została w zaszyfrowanej postaci rozdzielona wraz z ważnymi materiałami z USA i innych państw między ponad 100 tys. osób. Jeśli coś nam się stanie, kluczowe elementy zostaną opublikowane automatycznie. Poza tym Cable Gate jest w rękach różnych instytucji medialnych. Historia zwycięży - oznajmił.
Zapytany o zdjęcie portalu WikiLeaks z serwerów amerykańskiej firmy Amazon.com, Assange oświadczył, że jego portal świadomie korzystał od 2007 r. częściowo z serwerów w krajach, które podejrzewaliśmy o to, że cierpią na deficyt wolności słowa, by unaocznić różnicę między retoryką a rzeczywistością.
Assange podkreślił, że pod adresem jego strony internetowej nigdy nie skierowano wiarogodnych zarzutów, by na skutek jej działalności ucierpiała choć jedna osoba.
Wikileaks publikuje od 4 lat. W tym czasie nie pojawiły się wiarogodne zarzuty, nawet ze strony takich instytucji, jak Pentagon, by choć jedna osoba ucierpiała na skutek naszej działalności - oświadczył Assange, zapytany, czy zamierza cenzurować jakieś nazwiska, by ochronić noszące je osoby.
Assange wyznał, że bardzo mu brakuje rodzinnej Australii. Jednak w ostatnich tygodniach premier Australii Julia Gillard i prokurator generalny Robert McClelland dali mi jasno do zrozumienia, że nie tylko jest niemożliwy mój powrót, ale też aktywnie pomagają rządowi Stanów Zjednoczonych w atakach na mnie i moich współpracowników - oświadczył Assange.
Assange'a zapytano też, czy kiedykolwiek otrzymał dokumenty dotyczące UFO. Wielu czubków przysyła nam e-maile o UFO - odparł - ale jak dotąd nie spełniły one dwóch naszych zasad umożliwiających publikację: że dokumenty nie mogą być własnego autorstwa i że muszą być oryginalne.
Jak dodał, są wzmianki o UFO w części poufnych depesz amerykańskiej dyplomacji, które Wikileaks dopiero udostępni.