ISAF nie sprecyzowały, gdzie dokładnie doszło do eksplozji, w której zginęli Amerykanie. Wiadomo, że Brytyjczyk zmarł w wyniku odniesionych ran po tym, jak jego patrol wpadł na przydrożną minę w rejonie Nad-e Alia w prowincji Helmand na południu Afganistanu.
Ubiegły rok był najbardziej krwawy od upadku reżimu talibów w 2001 roku, zarówno pod względem ofiar cywilnych, jak i wśród żołnierzy sił afgańskich i międzynarodowych. W Afganistanie stacjonuje ponad 100 tys. zagranicznych żołnierzy.