13 zabitych polskich żołnierzy w Afganistanie to nie koniec tragicznego bilansu. Polacy muszą przyzwyczaić się do tego że coraz częściej będą napływać informacje o kolejnych zabitych i rannych. To opinia MON i Sztabu Wojskowego.

Każdy żołnierz wyjeżdzający do Afganistanu ma już świadomość, że może nie wrócić z misji lub zostać kaleką. Taką opcję muszą wziąć pod uwagę także rodziny. Do tej chwili najczęściej wyjazd męża lub syna wiązał się z rozłąką a przy okazji gratyfikacją w dolarach. Tymczasem Afganistan to nie poligon. To miejsce, w którym nasi żołnierze są i będą na celowniku talibów.

Dla partyzantów liczy się tylko sucha statystyka zabitych. Nieważne, jakiej narodowości jest poległy żołnierz, czy ma rodzinę, dzieci. Ważna jest śmierć, która rodakom talibów pokaże, że warto zabijać, bo stajesz się bohaterem, a opinię międzynarodowym przestraszy.

Do kolejnych informacji o śmierci polskich żołnierzy w Afganistanie trzeba się przyzwyczaić - twierdzi szef MON Bogdan Klich.

Nawet taki sprzęt nie uchroni żołnierzy przed ranami i śmiercią.