Dariusz Banaszek nie jest już prezesem Polskiego Związku Kolarskiego. Na stronie federacji opublikował oświadczenie, w którym twierdzi, że decyzja podyktowana jest dobrem kolarstwa. Wygląda na to, że skompromitowany prezes ugiął się pod presją Ministerstwa Sportu i Turystyki. A chodzi jak zwykle o pieniądze.

Dariusz Banaszek /Bartłomiej Zborowski /PAP

Resort poinformował wczoraj już oficjalnie (choć wiadomo to było już w grudniu), że zakręca finansowy kurek z pieniędzmi dla PZKol-u. Środki będą jednak płynąć do kolarzy, ale z pominięciem federacji i za pośrednictwem Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Pieniądze mają pochodzić od sponsora, którym jest PKN Orlen oraz z samego ministerstwa poprzez pilotażowy program "MSiT - mtb, szosa i tor".

Współpraca na linii związek - ministerstwo jest utrudniona z wielu przyczyn. Nie otrzymujemy precyzyjnych informacji dotyczących aktualnej sytuacji w Polskim Związku Kolarskim. Dopiero w dniu wczorajszym PZKol wystąpił o przedłużenie stypendiów dla czołowych zawodników. Otrzymujemy też sprzeczne informacje na temat takich sytuacji jak zajęcia komornicze - wyliczał wczoraj Bańka.

W odpowiedzi na wypowiedź ministra, PZKol opublikował na swojej stronie oświadczenie, w którym w dziesięciu punktach odniósł się do słów Witolda Bańki.

Całe oświadczenie można znaleźć tutaj

Wydawało się, że będzie to dalszy ciąg przepychanek pomiędzy federacją a ministerstwem. Jednak dziś PZKol zaskoczył, zamieszczając na swojej stronie dwa oświadczenia: prezesa i zarządu, traktujące o powodach dymisji Dariusza Banaszka. 

Oświadczenie Dariusza Banaszka o rezygnacji

Oświadczenie zarządu

W grudniu do dymisji podał się cały zarząd. Prezes jednak pozostał na miejscu, twierdząc, że o jego dymisji mogą zdecydować jedynie delegaci i nie ugnie się pod presją ministra. Na przedświątecznym Nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu Delegatów uzyskał wotum zaufania. Po burzliwej dyskusji pomiędzy jego zwolennikami i przeciwnikami, większość zagłosowała za pozostawieniem Dariusza Banaszka na stanowisku prezesa związku. Dlatego jego dzisiejsza decyzja (podjęta około miesiąca po zgromadzeniu) tym bardziej zaskakuje. Do tej pory nie udało nam się uzyskać komentarza zarówno byłego już prezesa jak i resortu sportu.

Seksafera i kryzys


Kryzys w Polskim Związku Kolarskim trwa od kilku miesięcy. Federacja utraciła sponsorów, jest poważnie zadłużona. Na dodatek 25 listopada były wiceprezes PZKol Piotr Kosmala powiedział portalowi WP SportoweFakty, że "ważna osoba w środowisku kolarskim" miała się dopuścić czynów ohydnych jak zastraszanie, seks z podopiecznymi, w tym z nieletnimi, a nawet gwałt, a w grę miały wchodzić też nadużycia finansowe.