Już tylko godziny dzielą nas od rozpoczęcia mistrzostw Europy w siatkówce. Na organizację tak dużej imprezy czekaliśmy ładnych kilka lat i nic dziwnego, że oczekujemy sukcesu. A tym sukcesem będzie występ nie gorszy od tych w ostatnich latach. Zatem celem jest medal.

Polscy siatkarze przed mistrzostwami Europy mają jasny cel. Chcą pojechać do Danii, gdzie zostaną rozegrane półfinały i finał tego turnieju. Okoliczności im sprzyjają. czytaj więcej

Miałem przyjemność oglądać radość Polaków w Izmirze, kiedy w 2009 roku zdobywali mistrzostwo Europy, i dwa lata później w Wiedniu, kiedy wywalczyli brązowe medale. Przed polsko-duńskim turniejem mam jednak trochę obaw.

Zespołowi może brakować kogoś o silnej osobowości, kto w ważnym momencie będzie w stanie zagrzać kolegów do boju. Nie ma w reprezentacji Zbigniewa Bartmana czy Krzysztofa Ignaczaka. Oczywiście nie musi to być problem tej reprezentacji, bo najwyraźniej trener Andrea Anastasi stawia na zespołowość, ale dopiero po pierwszych meczach będziemy mądrzejsi. Niestety obaw i niepewności na pewno nie rozwieje mecz z Turcją, bo to najsłabszy rywal w naszej grupie, ale już pojedynki ze Słowacją i szczególnie z odmłodzoną i żądną sukcesu reprezentacją Francji będą ważnymi testami naszej kadry.

Nie da się też ukryć, że Andrea Anastasi nie pracował jeszcze w Polsce w tak niesprzyjających warunkach. Po igrzyskach w Londynie i nieudanym występie w Lidze Światowej oczekiwania wzrosły i kolejny występ poniżej oczekiwań może być sygnałem do zmian. Osobiście do kiepskiego występu w Lidze Światowej nie przywiązywałem jednak większej uwagi, bo kibice siatkówki doskonale pamiętają, jak było w 2012 roku. Wygrana w tych rozgrywkach bynajmniej nie została poparta medalem w Londynie.

Anastasi to mądry fachowiec, więc wie, że powtórki z rozrywki być nie mogło i na pewno po poprzednim sezonie wyciągnął wnioski. Pytanie jednak o ewentualny ćwierćfinał. W nim możemy trafić na Rosję, Bułgarię albo Niemców. O ile naszych zachodnich sąsiadów obawiać się nie powinniśmy, to już Rosja i Bułgaria mogą być przeszkodami nie do przejścia i to nawet przy najlepszych chęciach i bardzo wysokiej formie biało-czerwonych. Jeśli w fazie grupowej wszystko pójdzie po naszej myśli, to właśnie środowy ćwierćfinał da odpowiedź na pytanie, czy Polacy nadal utrzymają się w ścisłej europejskiej czołówce.

Potencjał mamy ogromny - to nie ulega wątpliwości. Podczas Memoriału im. Huberta Wagnera było widać, że forma powoli rośnie. Mam więc nadzieję, że moje obawy o ćwierćfinał okażą się bezpodstawne. I tego życzę naszym chłopakom, trenerowi i kibicom.