Choć do mistrzostw świata w Rosji jeszcze pół roku i wszystko może się jeszcze zmienić, to w układance Adama Nawałki zaczyna brakować niezbędnych elementów. Albo piłkarze są kontuzjowani, albo nie grają w swoich klubach.

Piłkarze reprezentacji Polski na treningu (zdj. arch.) /Leszek Szymański /PAP

Kibice mogą się pocieszać strzelecką formą Roberta Lewandowskiego czy ostatnią bramką Kamila Grosickiego w Hull, ale trzeba sobie jasno powiedzieć - w chwili obecnej nasza reprezentacja nie przypomina tej sprzed udanego dla nas Euro 2016.

Adam Nawałka przyzwyczaił nas do tego, że ma swój żelazny skład w którym zmiany nie są mile widziane. Z jednej strony było to przyjmowane ze zrozumieniem, ale z drugiej eksperci zwracali uwagę, że "turnieje wygrywają zespoły z najdłuższą ławką rezerwowych".

Selekcjoner kadry narodowej musi - podobnie jak szachista - myśleć kilka ruchów do przodu. Już po kwalifikacjach do mundialu można było odnieść wrażenie, że największe zespoły świata trochę nam odjechały.

Polska w zakończonych eliminacjach strzeliła w sumie 28 goli, a bramki zostały zdobyte przez 9 zawodników. Dla porównania; Niemcy strzelili 43 gole, najwięcej trafień zaliczyli Thomas Müller i Sandro Wagner (po 5 bramek, czyli o 11 mniej od Lewandowskiego), a wszystkich strzelców było... 21! Dla aktualnych mistrzów świata brak jednego czy drugiego zawodnika nie jest aż takim problemem, jak dla reprezentacji Polski.

Podstawowa jedenastka naszej drużyny narodowej wygląda (niekiedy z małymi korektami) następująco: Łukasz Fabiański (regularnie grający w klubie), Łukasz Piszczek (kontuzjowany), Michał Pazdan (regularnie gra w klubie), Kamil Glik (regularnie grający w klubie), Artur Jędrzejczyk (kontuzjowany), Jakub Błaszczykowski (kontuzjowany), Grzegorz Krychowiak (ławka rezerwowych), Piotr Zieliński (ławka rezerwowych), Kamil Grosicki (ławka rezerwowych), Arkadiusz Milik (kontuzjowany) i Robert Lewandowski (regularnie grający w klubie).

Jak weźmiemy pod lupę skład reprezentacji Polski, to mamy jedynie czterech regularnie grających piłkarzy. Oczywiście nasz skład dałoby się zestawić w bardziej optymistyczny sposób (na lewej obronie postawić na Bartosza Bereszyńskiego, w środku dać Krzysztofa Mączyńskiego...), niemniej sytuacja w naszej kadrze jest bardzo nieciekawa.

Teraz zobaczmy, jak wygląda sytuacja u Kolumbijczyków. Aby było prościej - skupmy się jedynie na piłkarzach ofensywnych:

Radamel Falcao: regularnie grający w klubie

Duván Zapata: regularnie gra w klubie

Carlos Bacca: złapał kontuzje w ostatnim ligowym meczu, ale generalnie gra w klubie

James Rodriguez: regularnie grający w klubie

Juan Cuadrado: regularnie gra w klubie, a jak wchodzi z ławki rezerwowych Juventusu jest w stanie odwrócić losy meczu.

Dodajmy, że wymienieni piłkarze są ze światowego topu. Kibice znad Wisły również mają swoich idoli, ale są to między innymi Kamil Grosicki, który nie potrafi awansować do pierwszego składu klubu Championship i Grzegorz Krychowiak, któremu trudno się przebić do 17. klubu Premier League.

Najbliższy towarzyski mecz reprezentacji Polski z Nigerią będzie dla naszej drużyny wyjątkowo ważny. Zmierzymy się z zupełnie nieznanym dla nas futbolowym stylem, ale z drugiej strony biało-czerwoni skonfrontują się z piłkarzami, którzy wyglądają bardzo dobrze pod względem fizycznym oraz świetnie znają europejski styl taktyczny.

Spotkanie z Nigerią będzie rewelacyjnym przetarciem przed meczem z Senegalem. Pamiętajmy, że Senegal w 2017 roku przegrał tylko 3 mecze (jeden po rzutach karnych), a w składzie tej ekipy grają zawodnicy regularnie grający w lidze francuskiej i angielskiej z Sadio Mané na czele.

Adam Nawałka wielokrotnie powtarzał, że selekcja nie jest zamknięta i każdy nowy piłkarz jest w kadrze mile widziany. Nie zapalajmy jeszcze czerwonej lampki i nie bijmy na alarm, ale pod warstwą wiary i optymizmu, warto spojrzeć na to wszystko chłodniejszym okiem, abyśmy nie mieli powtórki z 2002 i 2006 roku.