Pamiętacie jeszcze syndrom pustych półek, kiedy z PRL-lowskich sklepłów znikały wszelkie towary, nawet nikomu niepotrzebne? Okazuje się, że to zjawisko istnieje także w gospodarce rynkowej, gdzie przecież półki są zawsze pełne... Donoszą o tym kanadyjscy naukowcy.

Na tych powszechnie wypełnionych półkach zdarza się czasem, że jakiegoś produktu jednak zabraknie. I oto, zdaniem badaczy z Uniwersytetu Alberty, takie przejściowe trudności uruchamiają u nas klientów natychmiastową reakcję. Stajemy się znacznie bardziej skłonni by kupić podobny produkt z sąsiedniej półki, tak jakby i jego miało wkrótce zabraknąć. To silniejsze od nas. Kiedy klientom dano do wyboru jedną markę danego wina, tylko połowa z nich miała ochotę ją kupić. Kiedy jednak obok na półce pojawiło się puste miejsce i informacja, że innej marki tego wina właśnie zabrakło, do natychmiastowych zakupów przymierzał się prawie każdy. No cóż, niemal wszyscy znamy tę obawę, że czegoś nam braknie, dobrze wiedzieć, że nie jest to syndrom realnego socjalizmu.

Z Mają Dutkiewicz i Michałem Kowalewskim nie wahamy się mierzyć także z pustymi półkami.