Lektor, dubbing, czy może napisy? - dyskusje o tym, w jaki sposób powinny być w telewizji pokazywane filmy, trwają nie od dziś. Zwolennicy napisów podkreślają, że dzięki nim widzowie mają szansę przy okazji uczyć się jezyków obcych. Okazuje się, że to... nieprawda.

Zakakujące wyniki badań holenderskich naukowców sugerują, że napisy są dobre pod warunkiem, że to napisy w języku oryginalnym, a więc, angielskie do filmu po angielsku, hiszpańskie do filmu Almodovara i tak dalej... Naukowcy z Radboud University Nijmegen twierdzą na łamach czasopisma "PLoS ONE", że napisy w języku widza nie tylko nie pomagają uczyć się obcego języka, ale wręcz osłabiają naszą zdolność rozumienia tego, co aktorzy do siebie mówią. Szczególnie wyraźnie widać ten efekt, gdy po angielsku oglądamy film, w którym bohaterowie mówią z silnym, na przykład szkockim akcentem. Angielskie napisy pomagają nam podchwycić charakterystyczne elementy akcentu i z czasem sprawiają, że lepiej go rozumiemy. Polskie napisy, czy tak jak w przypadku tych badań, niderlandzkie, odwracają uwagę i sprawiają, że nie słuchamy tak dokładnie. Na oryginalne napisy w telewizji trudno na razie liczyć, ale już płyty DVD dają taką możliwość. Warto skorzystać...

Z Mają Dutkiewicz i Michałem Kowalewskim rozumiemy się... bez napisów.