„Z reguły mamy trzy razy lepsze wyniki, niż wskazują sondaże. (…) Typowałem, że będziemy mieli około 12 proc. i na taki wynik liczymy” – oświadczył Janusz Korwin-Mikke na konferencji prasowej w Lublinie. „Dla dobra Polski jestem gotów zawrzeć koalicję nawet z ludożercami” – podkreślił.

Janusz Korwin-Mikke /PAP/Jacek Turczyk /PAP

Mamy tak gdzieś ze 20 ważniejszych punktów programu i jeżeli będziemy tym języczkiem u wagi, co mam nadzieję nastąpi, to wtedy będziemy patrzyli, kto nam zaoferuje więcej tych punktów programu zrealizować. Naszym celem jest realizacja naszego programu, a nie bycie ministrami - powiedział Korwin-Mikke. Podkreślił, że jego partia dąży do "przywrócenia normalności". Jako przykład podał sposób na rozwiązanie problemu uchodźców, na wzór Islandii - kraju liczącego 300 tys. mieszkańców - gdzie 10 tys. rodzin zgłosiło się, że chce przyjąć przybyszy.

Gdyby w Polsce, która jest sto razy większa, zgłosiło się 10 tys. rodzin, to by ci imigranci tu przybyli i nikt by nawet ich nie zauważył. Jak się rząd za to wziął, to mamy problem. (...) My chcemy żyć w normalnym kraju - są chętne rodziny do przyjęcia, wtedy można ich przyjąć, a jak nie ma chętnych, to się ich nie przyjmuje. I tyle - tłumaczył kontrowersyjny europoseł.

W opublikowanym w poniedziałek sondażu TNS Polska poparcie dla partii KORWiN zadeklarowało 3 proc. badanych. Wybory parlamentarne odbędą się 25 października.

(mn)