Polscy piłkarze ręczni pokonali w Krakowie Francję 31:25 (15:12) w swoim trzecim występie w mistrzostwach Europy i zajęli pierwsze miejsce w końcowej tabeli grupy A. Już wcześniej zapewnili sobie awans do drugiej rundy grupowej turnieju.

Michał Daszek (C) i Karol Bielecki (P) oraz Francuz Nikola Karabatic /PAP/Jacek Bednarczyk /PAP

ME piłkarzy ręcznych. Polska - Francja: zapis relacji na żywo!

Polska - Francja 31:25 (15:12).

Polska: Sławomir Szmal - Karol Bielecki 9, Przemysław Krajewski 6, Kamil Syprzak 6, Krzysztof Lijewski 5, Michał Jurecki 2, Piotr Chrapkowski 1, Bartosz Konitz 1, Jakub Łucak 1, Michał Daszek 0, Rafał Gliński 0, Piotr Grabarczyk 0, Michał Szyba 0.

Francja: Thierry Omeyer - Luc Abalo 5, Kentin Mahe 5, Guy Olivier Nyokas 4, Michael Guigou 3, Valentin Porte 2, Luca Karabatic 2, Sedric Sorhaindo 2, Nikola Karabatic 1, Daniel Narcisse 1, Benoit Kounkoud 0.

Polska pokonała obrońców tytułu 31:25, po jednym z najlepszych w jej wykonaniu meczów w historii. Bohaterów było wielu, ale nagrodę dla najlepszego gracza przyznano bramkarzowi Sławomirowi Szmalowi.

Stawką meczu ze złotymi medalistami olimpijskimi, świata i Europy były punkty potrzebne bardzo w drugiej rundzie turnieju, mocno przybliżające do czołowej czwórki.

Polacy rozpoczęli znakomicie - kilka udanych parad zaprezentował Sławomir Szmal, a w ataku trzy potężne bomby Karola Bieleckiego i jedna Michała Jureckiego sprawiły, że gospodarze po pięciu minutach wygrywali 4:1.

Rywale nadal byli kompletnie zaskoczeni takim obrotem sprawy, a biało-czerwoni grali jak w transie. Kiedy w 11. min Przemysław Krajewski i Krzysztof Lijewski w odstępie 12 sekund doprowadzili do prowadzenia 8:3 trener "Trójkolorowych" Claude Onesta poprosił o czas.

Po wznowieniu gry Lijewski podwyższył na 9:3. Francuzi nadal nie mogli się otrząsnąć. Szmal miał swój dzień i bronił nawet karne (Michael Guigou), a urozmaicona gra w ataku biało-czerwonych, spowodowały, że gospodarze w 20. min prowadzili 12:5. Do Bieleckiego z udanymi rzutami dołączył obrotowy Kamil Syprzak, a Krajewski efektownie kończył kontry.

W 23. min nadal gospodarze wygrywali różnicą siedmiu bramek - 14:7. Trudno było uwierzyć, że tak wysoko prowadzą z absolutnym faworytem Euro 2016. Wtedy jednak polska machina zacięła się i gole zdobywali tylko rywale. W sumie pięć z rzędu. Ostatecznie podopieczni trenera Michaela Bieglera prowadzili po 30 minutach 15:12.

Po zmianie stron Polakom udawało się utrzymywać dwu-, trzybramkową przewagę. Gdy Szmal ponownie zaczął odbijać piłki, przewaga wzrosła do 20:14 w 39. min. Gospodarzom sprzyjało szczęście i często w sukurs przychodziły im słupki i poprzeczka, które obijali rywale.

Sześciobramkowe prowadzenie to spora zaliczka, ale nie w konfrontacji z obrońcami tytułu. W poprzednich meczach na tym turnieju, z Serbią i Macedonią, ostatni kwadrans należał do nich niepodzielnie. Teraz Francuzi przegrywali 18:23 i wiadomo było, że nie odpuszczą.

Zaczęli mozolnie odrabiać straty. Polacy nie ułatwiali im zadania, grali twardo w obronie, a ich bramkarz nadal dokonywał cudów zręczności. W 50. min znów wygrywali 25:19, ale w odpowiedzi Francuzi skrócili dystans o dwa trafienia. Cztery minuty później przewaga stopniała do 26:23.

Teraz toczyła się gra gol za gol. Najwięcej problemów było z zatrzymaniem Guya Oliviera Nyokasa.

57. min. publiczność odśpiewała Mazurka Dąbrowskiego, na którego zakończenie Syprzak trafił na 29:25. Chwilę potem Lijewski dołożył kolejnego gola, Krajewski następnego, Szmal znakomicie bronił i stało się oczywiste, że tego meczu już Polacy nie przegrają. To oni w końcówce niepodzielnie panowali na boisku.

Po zakończeniu zawodników pożegnało gromkie "Dziękujemy!".

Dzięki zwycięstwu do rundy zasadniczej Polacy awansują z dorobkiem czterech punktów.

(edbie)