Jest odpowiedź rosyjskiego resortu spraw zagranicznych na ostre słowa Antoniego Macierewicza. Szef MON stwierdził w sobotę, iż „po Smoleńsku możemy powiedzieć, że byliśmy pierwszą wielką ofiarą terroryzmu we współczesnym konflikcie, jaki się na naszych oczach rozgrywa”. Rosyjskie ministerstwo uznało słowa Macierewicza za "szereg rusofobicznych wypowiedzi, które przekraczają granice absurdu".

Antoni Macierewicz /PAP/Jakub Kamiński /PAP

W komunikacie opublikowanym wieczorem na stronie internetowej rosyjski MSZ nazwał słowa Macierewicza "nieodpowiedzialnymi". Dodał, że ich celem jest osłabienie relacji polsko-rosyjskich.

Ich istota sprowadza się do tego, że Moskwa, która jakoby konsekwentnie dąży do zmiany systemu politycznego w Europie, zorganizowała w XXI wieku serię agresywnych wojen i aktów terrorystycznych, a Polska w rezultacie katastrofy samolotu z prezydentem Lechem Kaczyńskim (na pokładzie) 10 kwietnia 2010 roku stała się "pierwszą wielką ofiarą terroryzmu we współczesnym konflikcie" - czytamy w dokumencie.  Nieodpowiedzialne oświadczenia pana Macierewicza, których celem jest osłabienie i tak już niełatwych stosunków między naszymi krajami, w żaden sposób nie są zgodne z chęciami, wcześniej dobiegającymi z Warszawy, by rozwijać pragmatyczną współpracę między Rosją i Polską, uruchamiając dwustronne mechanizmy i formaty zamrożone przez poprzednie władze - podkreśla Moskwa.

Szef MON Antoni Macierewicz podczas wykładu w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu w sobotę wyraził m.in. pogląd, że Polska była "pierwszą ofiarą terroryzmu w latach 30.". Po Smoleńsku możemy powiedzieć, że byliśmy też pierwszą wielką ofiarą terroryzmu we współczesnym konflikcie, jaki się na naszych oczach rozgrywa - dodał.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył w poniedziałek, że wypowiedź Macierewicza jest "bezpodstawna" i "nieobiektywna". Według niego słowa polskiego ministra obrony "to dość ogólnikowe oświadczenie, które nie jest niczym poparte".

Szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski proszony przez dziennikarzy w Brukseli o komentarz do wypowiedzi ministra obrony, powiedział wymijająco: Jeden minister drugiego ministra nie ocenia. Z kolei pytany o krytyczną reakcję Moskwy na słowa Macierewicza, szef MSZ odparł, że wolałby, "aby Rosja jednak zachowała się mądrze, oddała wrak (tupolewa - PAP), współpracowała z nami w sprawie wyjaśnienia przyczyn tej tragedii". Za chwilę minie sześć lat i w dalszym ciągu nie znamy przyczyn. Raport, który został stworzony przez stronę rosyjską (...) jest kłamliwy, nieprawdziwy i nie wyjaśnia przyczyny katastrofy" - podkreślił szef polskiej dyplomacji.

Rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz proszony o komentarz do reakcji Moskwy oznajmił, że "takich komentarzy nie da się w żaden sposób komentować". Gdyby Rosjanie od samego początku po katastrofie smoleńskiej zachowywali się tak, jak powinni, tzn. chociażby zwrócili wrak i czarne skrzynki, to oczywiście jest o czym rozmawiać. Dopiero teraz w Polsce - bo po stronie polskiej też było wiele zaniedbań - powstała podkomisja, która zajmie się w sposób rzetelny i obiektywny pierwszy raz wyjaśnieniem przyczyn katastrofy smoleńskiej - powiedział Misiewicz. Gdyby nie było wszystkich tych działań dziwnych, które na dzień dzisiejszy są nie do wytłumaczenia, poza tym, że właśnie nosiły takie znamiona, jak matactwa ze strony rosyjskiej czy ze strony części osób w Polsce, no to nie byłoby tego całego zamieszania, nie byłoby też podkomisji - tłumaczył.

W katastrofie pod Smoleńskiem zginęli wszyscy pasażerowie i członkowie załogi - 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka Maria. Polska delegacja udawała się na uroczystości z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.

(mn)