Około 200 osób pobiło się w ośrodku dla uchodźców w Hamburgu, na północy Niemiec. Bilans starć jest nieznany, ale AFP pisze, że jest wielu rannych. Sytuacja uspokoiła się dopiero, gdy interweniowała policja.

W ośrodku interweniowało kilkudziesięciu policjantów /Daniel Reinhardt /PAP/EPA
Władze mogą rekwirować budynki gospodarcze dla uchodźców

W niemieckim Hamburgu zabrakło kwater dla uchodźców. Nowo przybyli imigranci musieli spędzić noc pod gołym niebem. Władze landu przyjęły w pierwszym czytaniu ustawę umożliwiającą konfiskatę obiektów gospodarczych nawet wbrew woli ich właścicieli. czytaj więcej

Starcia trwały całą noc. Wzięły w nich udział dwie grupy - Syryjczyków i Afgańczyków, w sumie ok. 200 osób.

Niejasne jest też, co doprowadziło do zamieszek. Lokalny dziennik "Morgenpost" podaje, że chodziło o używanie pryszniców. Według gazety uczestnicy zajść starli się z użyciem metalowych prętów i kamieni. Zniszczone zostały krzesła i łóżka.

Wczoraj władze Hamburga podały, że w mieście zabrakło kwater dla uchodźców. W liczącym 1,8 mln mieszkańców mieście przebywa obecnie około 30 tys. imigrantów.

Pomimo przywrócenia w połowie września kontroli granicznych do Niemiec przyjeżdżają bez przerwy nowi obcokrajowcy. Według nieoficjalnych danych 10 tys. dziennie.

Niemieckie władze spodziewają się w tym roku co najmniej 800 tys. uchodźców. Ich liczba może być w rzeczywistości dużo wyższa.

(mpw)