"To jest w moim interesie, żeby jak najszybciej ta sprawa została wyjaśniona. Złożę immunitet" - zapowiada w rozmowie z reporterem RMF FM Przemysław Wipler. "Chcę rozmawiać na temat faktów, a nie policyjnych pomówień" - dodaje.


Obdukcja, na jaką się udałem, wykazała bardzo rozległe i poważne obrażenia. Widać z niej, że to skutek pobicia - mówi poseł w rozmowie z RMF FM. Jak twierdzi, ma świadków, którzy potwierdzają jego wersję wydarzeń. To są ludzie, których znam i ludzie, których kompletnie nie znam. Zgłaszają się do mnie takie osoby; tam była duża liczba osób. Na szczęście nie będą tutaj tylko policyjni świadkowie czy świadkowie, którzy wyglądają po prostu na policjantów, zachowują się, mówią jak policjanci, być może po prostu są policjantami - tłumaczy.

Policja w ostatnich tygodniach, w ostatnich miesiącach, wielokrotnie pokazywała, że jej funkcjonariusze są nieprzygotowani do takich sytuacji. Media wiele takich nieprofesjonalnych działań pokazywały w ostatnich tygodniach. To jest bardzo częste. Uważa się, że jeżeli człowiek pił alkohol, to funkcjonariusz policji może zrobić z nim wszystko. Są często takie przypadki, że ktoś zostanie pobity przez nieprofesjonalnego i agresywnego funkcjonariusza. A jeszcze później tym ludziom stawia się zarzuty, bo wiadomo, jak policja kogoś pobije, zawsze gdy kogoś zatrzymuje, to twierdzi po prostu, że ta osoba była agresywna, niegrzeczna - tłumaczy Wipler.

Według posła, wersja przedstawiana przez policjantów jest niespójna. Wielokrotnie zmieniała się liczba policjantów biorących udział w interwencji. Opowieści dotyczące mojej sytuacji, były mniej lub bardziej fantastyczne. Podawano olbrzymią liczbę nieprawd - powiedział. 

Będzie prokuratorskie śledztwo ws. nocnych "ekscesów" Przemysława Wiplera. Szef stowarzyszenia Republikanie napisał na Twitterze, że to nie on zaatakował policjantów, tylko oni jego. Poseł twierdzi, że został pobity. "Mam obrażenia klatki piersiowej, szyi, głowy i nie tylko" -... czytaj więcej

W ubiegłym tygodniu Przemysław Wipler miał zostać pobity przez policjantów przed klubem przy ulicy Mazowieckiej w Warszawie. Miało do tego dojść po wyjściu z lokalu, gdzie świętował z przyjaciółmi ciążę swojej żony. Przyznał, że badanie krwi wykazało u niego 1,4 promila alkoholu. Jak podkreślał, to ilość, jaką człowiek z jego wagą ma po wypiciu jednej butelki wina. Zapewniał, że miał pełną kontrolę nad tym, co robił.

Inną wersję zdarzeń przedstawia policja. Twierdzi, że pijany polityk był wulgarny i w brutalny sposób przeszkodził w interwencji przed klubem. Ponieważ nie chciał się uspokoić, policjanci użyli siły fizycznej i gazu pieprzowego.

Pierwszego listopada Przemysław Wipler podziękował za wyrazy wsparcia, przeprosił za zamieszanie i zawiesił sprawowanie funkcji Prezesa Zarządu Stowarzyszenia Republikanie. Nowy zarząd ma zostać wybrany 23 listopada. Do tego czasu pracami organizacji ma kierować wiceprezes Republikanów Anna Streżyńska.

Raport ws. "incydentu" na biurku szefa MSW

Policyjny raport ws. wydarzeń z udziałem posła Przemysława Wiplera trafił do ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza. Wszczęte przez policję dochodzenie dotyczy "stosowania przemocy w celu zmuszenia funkcjonariuszy policji do zaniechania czynności służbowej". Grozi za to grzywna, kara ograniczenia wolności, lub do trzech lat więzienia.

Grzegorz Kwolek