Reklama

  • Sikorski: Rosja i Chiny będą mieć na sumieniu ofiary konfliktu w Syrii

    Niedziela, 5 lutego (17:52)

    "Wetując rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie Syrii, Rosja i Chiny wzięły na swoje sumienie kolejne ofiary konfliktu syryjskiego" - ocenił szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski. Eskalacja represji wobec przeciwników reżimu Asada była głównym tematem debaty podczas Konferencji o Bezpieczeństwie, która odbyła się w Monachium.

    Zdjęcie

      Radosław Sikorski /PAP/EPA
      Radosław Sikorski
    /PAP/EPA

    Sikorski wypowiedział się też przeciwko wycofywaniu z Syrii ambasadorów, o co zaapelował premier Tunezji Hamadi Dżebali. Dyplomacja służy temu, aby kanały komunikacji były otwarte. Dlatego nie jestem zwolennikiem sankcji polegających na zrywaniu dialogu - powiedział.

    Niezmiennie nawołujemy władze Syrii do odpowiedzialności, zaprzestania przemocy i demokratyzacji. Oczywiście druga strona, przeciwnicy reżimu prezydenta Baszara el-Asada, też odpowiada za nieużywanie przemocy - dodał szef polskiej dyplomacji.

    Wielu uczestników spotkania nie szczędziło krytyki pod adresem Moskwy i Pekinu, nie brakowało również apeli o międzynarodową izolację syryjskiego reżimu, obarczanego odpowiedzialnością za masakrę cywilów w mieście Hims. W wyniku ostrzału zginęło tam ponad 230 osób, a około 700 zostało rannych.

    Reklama

    Naród syryjski oczekuje działań. Najmniejszą rzeczą jest zerwanie stosunków z reżimem syryjskim. Powinniśmy wydalić syryjskich ambasadorów z krajów arabskich i wszystkich innych krajów - powiedział premier Tunezji, która już ogłosiła decyzję o wydaleniu z Tunisu syryjskiego ambasadora. O to samo apelowała też laureatka Pokojowej Nagrody Nobla Tawakkul Karman. Karman zarzuciła Rosji i Chinom, że wspierają "zbrodniczy reżim Asada".

    Minister spraw zagranicznych Turcji Ahmet Davutoglu ocenił, że spór o rezolucję w sprawie Syrii jest przejawem mentalności z czasów zimnej wojny. Jak powiedział, 20 lat po upadku żelaznej kurtyny w Europie świat arabski ciągle cierpi z powodu utrzymywania się starych postaw. Chcemy wreszcie zakończyć zimną wojnę w naszym regionie - powiedział turecki minister.

    Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

Reklama

Wasze komentarze (2)

  • 05.02 (21:36)
    ~nitjer
    Rosja i Chiny próbują przeciwdziałać rosnącym wpływom Zachodu w tym rejonie świata, wynikającym ze skutków licznych rewolucji w krajach arabskich. I w czasach współczesnych w rywalizacji mocarstw o wpływy nie ma miejsca na sentymenty. Poza tym politycy rządzący obecnie w Chinach i Rosji mają powody obawiać się, że w szczególnie sprzyjających warunkach Zachód mógłby skutecznie poprzeć opozycjonistów także w ich krajach i odsunąć ich od władzy. Takie wydają mi się najważniejsze przyczyny konsekwentnego blokowania rezolucji ONZ w sprawie Syrii. W ostatnich co najmniej kilku latach Rosja i Chiny współdziałają, jak sojusznicy. Wspólnie przeciwstawiały się kolorowym rewolucjom w krajach byłego ZSRR. Także w kwestii irańskiej zdają się zajmować dość podobne stanowiska. Moskwa dostarczyła Teheranowi technologię nuklearną, a ponoć ostatnio chiński przywódca wysokim oficerom armii ChRL zapowiedział, że w razie konfliktu militarnego Zachodu z Iranem jego kraj wesprze go wojskowo. Gdy Rosjanie zachowają się lojalnie wobec chińskiego sojusznika może dojść nawet do trzeciej wojny światowej. Umiar polityków wszystkich stron aktualnych konfliktów wydaje się więc absolutnie nieodzowny.
  • 05.02 (19:48)
    ~obywatel
    Zajmij się polepszaniem ''sytuacji polskie''j , a nie 'wazelinarstwem (USA) i hipokryzją .