Pacjenci mogą zostać pozbawieni możliwości leczenia, ponieważ pierwszeństwo mają tzw. nagli pacjenci, którzy wymagają natychmiastowego leczenia - na przykład ci z rozległymi oparzeniami ciała.
Już teraz, za pół roku leczenia takich pacjentów NFZ zalega szpitalowi prawie 1,2 mln złotych.
Rozwiązaniem problemu mogłoby być włączenie leczenia oparzeń do tzw. świadczeń nielimitowanych - przyznaje dyrektor szpitala do spraw lecznictwa Bożena Kozacecka.
Oparzenia to jest 100 proc. nagłych przyjęć w stanie zagrożenia życia. To nie może być limitowane - mówi Kozanecka.
Co na to NFZ? Dyrektor małopolskiego oddziału jest dziś na urlopie. Stanowisko funduszu w tej sprawie ma być znane dopiero jutro.
(ag)