"Rozumiem, że pan prezes Hamankiewicz będzie zajmował się pieniędzmi, a ja będę zajmował się bezpieczeństwem pacjentów i rozmawiał o etyce lekarskiej i o bezpieczeństwie pracy lekarzy" - tak minister zdrowia komentuje kwestię rachunku w wysokości 20 mln złotych, który otrzymał od prezesa naczelnej Rady Lekarskiej. To suma, której szef samorządu lekarskiego domaga się za postępowania w sprawie błędów lekarskich.

Posłuchaj rozmowy z Bartoszem Arłukowiczem

Tomasz Skory: Panie ministrze, dlaczego pan nie płaci samorządowi lekarskiemu za procedury związane z odpowiedzialnością zawodową?

Bartosz Arłukowicz, minister zdrowia: Panie redaktorze, w momencie, kiedy rozpoczynamy w Polsce tak bardzo potrzebną dyskusję o bezpieczeństwie pacjentów, w odniesieniu do naprawdę kilku tragicznych wydarzeń, które miały miejsce, o etyce, zasadach lekarskich, to prezes Naczelnej Rady Lekarskiej natychmiast zastępuję ją rozmową o kolejne pieniądze. No więc pragnę poinformować, że płacimy. Oczywiście płacimy pieniądze dosyć duże i izba lekarska wykazuje coroczny zysk.

Dosyć duże, to znaczy jakie i jaki zysk?

Płacimy około 2,5 miliona rocznie. Chodzi o to, aby sądy lekarskie pracowały. A skąd wziął się w ogóle temat? Z listu otwartego, który napisałem, w którym zaprosiłem lekarzy do dyskusji o etyce i bezpieczeństwie pacjentów. Ta dyskusja jest dla mnie najważniejsza, zaś rozpoczynanie innej, właściwie próba jej zamknięcia rozmową o pieniądzach, wydaje mi się lekko niesmaczna.

Panie ministrze, oni twierdzą, że pan nie zaczął tej sprawy listem, tylko ten list jest ostatecznym upokorzeniem dla nich, bo podobno nie płaci im pan od 2 lat?

Sądy lekarskie w roku 2012 wydały 186 wyroków, 176 z nich było tylko upomnieniem i naganą. Ta dyskusja w Polsce jest potrzebna, dlatego powołałem komisję etyczną przy resorcie zdrowia, dlatego zaprosiłem do debaty rzeczników odpowiedzialności zawodowej. Wybieram się w przyszłym tygodniu na spotkanie z rzecznikami. Ja uważam, że mamy tutaj kłopot i musimy poprawić efektywność działania.

Mają karać surowiej, tak? O to chodzi? Czy częściej? Bo to sądy orzekają, przecież...

Chodzi o to, aby solidarność zawodowa była dobrze rozumiana, żebyśmy potrafili - kiedy dzieje się patologia - ją błyskawicznie wyjaśniać, żeby nie rzucała się cieniem na całe środowisko, na 170 tysięcy w większości uczciwie pracujących ciężko lekarzy.

Ale szef izb lekarskich mówi, że 70 procent zastrzeżeń związanych z tak zwanymi zdarzeniami niepożądanymi wynika z tego, że system jest niesprawny?


System to też człowiek, bo zawsze to on podejmuje decyzje. Ale te ostatnie sprawy, które miały miejsce, zostały w większości bardzo dokładnie wyjaśnione przez służby resortowe NFZ. I powiem panu szczerze, że jeśli jest tak, iż na dyżurze ma być trzech lekarzy, a jest jeden i ma płacone za trzech, to nie jest to żaden system, tylko to jest po prostu nieprzychodzenie do pracy.

Panie ministrze, inna sprawa to listy od przyjaciela, szefa Porozumienia Zielonogórskiego, który zarzuca panu robienie absurdalnych posunięć w związku z przesunięciem lekarzy do podstawowej opieki zdrowotnej, umożliwienia tworzenia praktyk pediatrom. Co pan na to?


Przyjmuję z uwagą wszystkie opinie. My nikogo do niczego nie zmuszamy, stwarzamy możliwość, aby rodzice podjęli decyzję, czy chcą, aby ich dziecko było leczone w podstawowej opiece rodzinnej przez lekarza rodzinnego, u którego mogą zostać lub przez pediatrę, do którego będą mogli się zapisać. To chyba dobrze, że dzieci będą mogły być leczone w podstawowej opiece zdrowotnej przez pediatrę.

A jak pan traktuje zarzuty, że to niezgodne z prawem europejskim? Bo takie zarzuty podnosił na przykład doktor Tomasik?

Przepisy w naszym kraju umożliwiają takie rozwiązania i przeprowadzamy tę ustawę właśnie po to, żeby rodzice mogli wybrać, czy chcą, aby ich dzieci były w podstawowej opiece zdrowotnej zaopatrywane przez lekarza rodzinnego czy przez pediatrę. Dajemy tylko wybór i to chyba dobrze, że rodzice taki wybór będą mieli.

To już na koniec - to co pan zrobi z tym rachunkiem od doktora Hamankiewicza?


Rozumiem, że pan prezes Hamankiewicz będzie zajmował się pieniędzmi, a ja będę zajmował się bezpieczeństwem pacjentów i rozmawiał o etyce lekarskiej i także o bezpieczeństwie pracy lekarzy.