„Raport o stratach wojennych będzie gotowy w przyszłym roku, ma być przygotowany na początek roku” – mówił w Popołudniowej rozmowie w RMF FM poseł PiS Arkadiusz Mularczyk, pytany o sprawę ewentualnych reparacji od Niemiec. „Ten raport ma być solidny, rzetelny, ma być przetłumaczony na język angielski i niemiecki. Nie mogą się tu znaleźć błędy i nieścisłości. Unikam deklaracji co do konkretnego terminu” – dodał. „Raport jest potrzeby, bo on pokaże skalę zniszczenia materialnego i osobowego. On pokaże jak Polska mogłaby wyglądać, gdyby nie było II wojny światowej. On pokaże, że zostaliśmy zepchnięci na zupełnie inną trajektorię rozwoju gospodarczego i demograficznego. Pokaże również, że Niemcy nigdy nie zapłacili Polsce żadnych odszkodowań” – mówił gość Marcina Zaborskiego.

Drugi element tego raportu to jest wniosek, który skierowaliśmy do Trybunału Konstytucyjnego. Jego celem jest otwarcie drogi sądowej dla jeszcze żyjących ofiar II wojny światowej, bo takie osoby jeszcze żyją. Żyją także spadkobiercy takich ofiar. Chcielibyśmy, że potencjalna decyzja TK otworzyła im drogę sądową w Polsce - mówił Mularczyk.

Pytany przez Marcina Zaborskiego o to, czy będzie walczył także o reparacje wojenne od Rosjan, Mularczyk odpowiedział: Ja oczywiście uważam, że w dalszej perspektywie należałoby przygotować taki dalszy raport.

Na przykład kraje bałtyckie jak Litwa i Estonia przygotowały raporty o stratach zadanych przez okupację sowiecką.  Myślę, że to też jest jakiś etap, nad którym należy się pochylić, ale nie w tej chwili - mówił Mularczyk.

Pragmatyzm i rozsądek wskazują, by najpierw załatwić sprawę agresora, który wywołał II wojnę światową - powiedział poseł Prawa i Sprawiedliwości.

W rozmowie padła także kwestia energetyki i budowy elektrowni atomowej w Polsce. Wszyscy mamy świadomość, że dzisiaj potrzebujemy różnych źródeł energii, Polska powinna dywersyfikować dostawy energii z różnych źródeł - mówił gość RMF FM. Myślę, że jeśli były takie analizy i koncepcje i że jest to rozwiązanie dla polskiej gospodarki i energetyki, to powinniśmy w tym kierunku iść - dodał Arkadiusz Mularczyk.

Stanisław Pięta sekretarzem zespołu ds. reparacji? Mularczyk: Nie mam z tym problemu

"Nie mam z tym problemu" - tak na pytanie o to, że sekretarzem zespołu ds. reparacji wojennych od Niemiec jest poseł Stanisław Pięta, odpowiedział Arkadiusz Mularczyk. Nad posłem Piętą krążą pytania związane z rzekomym romansem z Izabelą Pek. Szef grupy parlamentarzystów stwierdził, że "parlamentarzyści pracują w zespołach na zasadzie dobrowolności i swego czasu grupa ponad dwudziestu zgłosiła się do pracy". "Z satysfakcją przyjmuję, że jest duże grono i posłów, i senatorów, które chce ten problem badać" - mówił dodając, że nie było sugestii, by zmienić skład prezydium zespołu.

W internetowej części Popołudniowej rozmowy w RMF FM Mularczyk był też pytany o to, czy w klubie parlamentarnym PiS jest losowanie "tajnego Mikołaja" przed świętami. "Nic o tym nie wiem, zawsze mamy uroczystości związane ze świętami. Bardzo miła uroczystość, gdzie staramy sobie wszyscy złożyć życzenia, na chwilę się zatrzymać" - tłumaczył poseł PiS. "Pomyślimy o tym. To ciekawa inicjatywa" - zadeklarował gość Marcina Zaborskiego.

POSŁUCHAJ ROZMOWY MARCINA ZABORSKIEGO Z ARKADIUSZEM MULARCZYKIEM

Marcin Zaborski, RMF FM: Przyjechał pan do Warszawy z Nowego Sącza pociągiem?

Arkadiusz Mularczyk: Samochodem i samolotem.

Sprytnie i przezornie. Politycy miewają różne przygody w pociągach, jak się okazuje. Prezydent Austrii wybrał się do Katowic z Wiednia pociągiem. Na dworcu w Wiedniu okazało się, że wagon, do którego kupił bilet PKP, po prostu nie dojechał, nie istnieje, bo była usterka. Trochę wstyd.

Przykra sytuacja. No cóż, należy przeprosić tylko prezydenta Austrii za tę sytuację i też podróżnych, którzy nie zdążyli do swoich obowiązków.

Prezydent Austrii wsiadł do wagonu jadalnego i pojechał jak gdyby nigdy nic. PKP tłumaczy, że nie wiedziało, że tym pociągiem będzie jechał austriacki prezydent, bo po prostu kupił bilet w kasie, jak wszyscy inni i już.

No cóż, przykra historia. Na pewno ci, którzy korzystają z kolei, takie historie mieli. One się zdarzają, zdarzały i będą się pewnie zdarzać. Pozostaje nic tylko apelować, żeby PKP jednak tych wpadek miało mniej.

Panie pośle: kto chce zamordować polskie górnictwo?

Nie mam pojęcia.

Prezydent Duda w czasie Barbórki mówił tak: "Dopóki jestem prezydentem, nie pozwolę, by ktokolwiek zamordował polskie górnictwo".

Ale ja nie jestem ani prezydentem Dudą, ani rzecznikiem kancelarii. Proszę to pytanie kierować do Kancelarii Prezydenta.

Pytam pana jako posła RP, posła Prawa i Sprawiedliwości - czy pan rozumie te słowa?

Tak jak powiedziałem wcześniej, to jest pytanie do pana prezydenta.

A pan rozumie te słowa?

To jest pytanie do pana prezydenta.

"Czy pan rozumie te słowa?" - to jest pytanie do prezydenta?

Nie, ja mówię, że pan chce, żebym komentował słowa pana prezydenta.

To chyba ważne słowa.

Pan prezydent wie co mówi. Oczywiście, zgadzam się z tym, że górnictwo jest niezwykle ważną branżą naszego przemysłu.

I ktoś chce je zamordować?

Zatrudniającą wieleset tysięcy Polaków, którzy z tego utrzymują swoje rodziny. Oczywiście, nie możemy podcinać gałęzi, na której siedzimy. Przypuszczam, że taka była intencja wypowiedzi pana prezydenta. 

A kto chce podciąć gałąź, na której siedzimy?

Nie wiem.

Pan to powiedział.

Po raz trzeci czy czwarty....

Nie, nie. Pan to powiedział panie pośle przed momentem. Słuchacze słyszeli i świadkiem są mi...

Ktoś chce... No ale wie pan. Będziemy się tu chwytać za słówka w tym programie? Pan zadał mi pytanie o wypowiedź pana prezydenta. Ja pana odesłałem do pana prezydenta. Przejdźmy do następnego tematu.

Premier Morawiecki mówi w Katowicach. że stawiamy na nowe źródła energii, m.in. na atom. Cieszy się pan, że wybudujemy w Polsce elektrownię jądrową?

Myślę, że wszyscy mamy świadomość, że dzisiaj potrzebujemy różnych źródeł energii. Polska powinna dywersyfikować dostawy energii właśnie z różnych źródeł.

I to dobrze, że zbudujemy elektrownię atomową?

Myślę, że jeżeli były takie analizy i takie koncepcje, one były przebadane i wynika z nich, że to jest rozwiązanie dla polskiego przemysłu, dla polskiej gospodarki i dla polskiej energetyki to to jest kierunek, w którym powinniśmy iść. Polska energetyka powinna być zdywersyfikowana. Ja się pod tym podpisuję.

Tak mówi pan dziś jako poseł Prawa i Sprawiedliwości, podpisuje się pan pod tym pomysłem. Pytam o to dlatego, że jako polityk Solidarnej Polski kilka lat temu, nie tak dawno nie chciał pan takiej elektrowni. W waszych postulatach programowych Solidarnej Polski było wstrzymanie budowy elektrowni atomowych w Polsce.

Panie redaktorze, doceniam pana tutaj "przebiegliwość", czytanie programów sprzed 10 lat.

Nie, nie. To nie jest sprzed 10 lat - sprzed 5 lat, panie pośle.

Doceniam pana pracę. Zrobił pan świetny research.

To nie było zbyt trudne.

Wie pan, bądźmy poważni.

Nie, pytam o to, czy dzisiaj położy się pan Rejtanem i powie "nie budujmy elektrowni atomowych" czy zmienił pan zdanie po prostu?

Panie redaktorze, programy wyborcze wszystkich partii politycznych zawierają dziesiątki jeśli nie setki różnych postulatów.

To był jeden z dziesięciu programowych postulatów Solidarnej Polski.

Rozumiem, ale ja dzisiaj jestem w Prawie i Sprawiedliwość, a nie w Solidarnej Polsce.

Dlatego o to pytam.

Odnoszę w ogóle takie wrażenie, że pana celem nie jest w ogóle zapraszanie gościa i z nim rozmowa tylko łapanie go na tym, co ktoś powiedział 15, 10 lat temu czy szukanie, co było w jakimś programie partii politycznej. Bądźmy poważni, panie redaktorze. Jeśli Polska dzisiaj potrzebuje różnych źródeł energii to uważam, że jeśli pan premier Mateusz Morawiecki takie słowa powiedział, to dysponuje odpowiednimi analizami, ekspertyzami, że jest to pewien plan dla polskiej energetyki, czy polskiej gospodarki.

I absolutnie poważnie o to pytam, panie pośle. I pytam o to, czy się zmienia optyka i widzenie tego problemu wtedy, kiedy jest się w opozycji i kiedy jest się w rządzie. Tylko tyle i aż tyle. Panie pośle, wciąż pan pracuje nad raportem o stratach wojennych i niemieckich winach?

To jest problem bardzo szeroki i złożony dotyczący szeregu różnych aspektów. Oczywiście dzisiaj pracujemy nad raportem o stratach wojennych...

I kiedy ten raport zobaczymy, kiedy pan go położy na stole?

Ten raport będzie gotowy w przyszłym roku. Chcielibyśmy, żeby on był przygotowany na początek przyszłego roku.

Czyli w pierwszych tygodniach roku? W styczniu jeszcze jest możliwe, że ten raport będzie gotowy?

Ten raport ma być solidny, ma być rzetelny. Ma być także przetłumaczony na język angielski i niemiecki, więc to nie może być publikacja, która będzie zawierała jakieś błędy czy nieścisłości, bo nie tylko polscy dziennikarze, ale także niemieccy specjaliści nad tym się bardzo mocno pochylą. Unikam tutaj deklaracji co do konkretnego terminu, po prostu ma być dobry raport i rzetelnie przygotowany. To jest jedna sprawa. Druga sprawa to jest kwestia...

Pytanie co się wydarzy dalej, bo to jest ważne pytanie o przyszłość.

Ja nie jestem wróżką. Ten raport jest potrzebny, dlatego że on pokaże skalę zniszczenia zarówno materialnego naszego kraju, osobowego. On pokaże jak Polska mogłaby wyglądać, gdyby nie było II wojny światowej. On pokaże, że zostaliśmy zepchnięci na zupełnie inną trajektorię rozwoju gospodarczego, demograficznego przez II wojnę światową. Pokaże też z drugiej strony, że Niemcy nigdy Polsce nie zapłaciły żadnych odszkodowań.

Pytam nie wróżkę, ale posła Prawa i Sprawiedliwości. Czy z tym raportem w ręku polski rząd jasno i zdecydowanie powie: Domagamy się reparacji wojennych od Niemiec?

Dzisiaj sprawa jest na poziomie sejmowym i ja mogę odpowiadać za decyzje na poziomie sejmowym i chcę ten raport przygotować jak najlepiej, jak najbardziej dokładnie, jak najbardziej rzetelnie. To jest jeden element. Drugi element to jest wniosek, który skierowaliśmy do Trybunału Konstytucyjnego, którego celem jest otwarcie drogi sądowej dla jeszcze żyjących ofiar II wojny światowej, bo takie osoby jeszcze żyją. Żyją także spadkobiercy takich ofiar i dlatego chcielibyśmy, żeby potencjalna decyzja TK otworzyła drogę sądową w Polsce dla ofiar II wojny światowej i ich spadkobierców.

A dlaczego domagamy się reperacji wojennych tylko od Niemiec, a nie rozmawiamy o reparacjach od Rosji?

Na razie się nikt nie domaga reparacji wojennych od Niemiec...

Ależ są politycy...

...przygotowujemy raport. Ja oczywiście uważam, że...

Ale rozmawiamy o tym, że to się powinno wydarzyć, panie pośle.

...w dalszej perspektywie należałoby taki raport także przygotować. Oczywiście pragmatyzm i rozsądek wskazuje, że jednak powinniśmy sprawę agresora, który wywołał II wojnę światową załatwić - potem możemy zająć się innymi tematami.

Nie, nie. Pan już zapowiedział, że w kolejnej kadencji Sejmu będziemy się domagać czy przygotowywać raport dotyczący tych spraw rosyjskich. Dlaczego nie robimy tego równolegle?

Tych spraw, które wiążą się z naszą historią, które są nierozwiązane czy też zaniechane, jest bardzo dużo. Proszę pozwolić, że nie będę się zajmować 15 sprawami na raz. Na razie...

Ale ja nie mówię, że pan ma to robić. Tylko dlaczego polscy posłowie, pana klub na przykład, się tym nie zajmuje.

Niech pan pyta posłów Platformy, kiedy się zajmą tym problemem. Ja się na razie zajmuję jednym problemem. Proszę mi jakby nie poszerzać mojego zakresu obowiązków. 

Nic takiego nie sugerowałem, panie pośle. 

Bardzo dziękuję.

Pytałem o to, dlaczego ani rząd, ani klub parlamentarny PiS tego nie robi.

Ja uważam, że ta sprawa także powinna być wyjaśniona i zbadana, dlatego że np. kraje bałtyckie, takie jak Litwa czy Estonia przygotowały takie raporty o stratach wojennych - czy w ogóle stratach - zadanych przez okupację sowiecką. Myślę, że to też jest pewien etap, nad którym także należałoby się pochylić. Ale nie w tej chwili. 

Opracowanie:

Adam Zygiel

Maciej Nycz

Karol Pawłowicki