"Najmocniejsze punkty polskiej kadry na Euro 2012 to bramkarz Wojciech Szczęsny i trio z Borussii: Piszczek, Błaszczykowski, Lewandowski" - mówi Grzegorz Lato w specjalnej rozmowie z RMF FM. Przed pierwszym gwizdkiem na mistrzostwach szef PZPN obiecuje: "Na cudy Smudy poczekamy już niedługo. Do 8 czerwca".

Małgorzata Steckiewicz: Wszystko jest już dopięte na ostatni guzik?

Grzegorz Lato: Walka będzie z niektórymi sprawami do końca. Stadiony są gotowe, jako ostatni został odebrany ten we Wrocławiu. Zostały pousuwane wszystkie usterki. Cztery stadiony są gotowe do przyjęcia kibiców.

Marek Balawajder: A cała reszta? Mówię o infrastrukturze, hotelach, drogach czy lotniskach - jak nas ocenia UEFA?

Bardzo dobrze nas ocenia, jeśli chodzi o infrastrukturę pozasportową. Jak państwo dobrze wiecie, na terytorium Polski będzie przebywać trzynaście drużyn, na Ukrainie zaledwie trzy. Trzeba będzie zabezpieczyć miejsca treningowe, pobytowe i hotele. Część drużyn będzie prowadziła otwarte treningi, a to też pochłania dużo pracy w związku z bezpieczeństwem drużyn. To jest gotowe. Jeśli chodzi o autostrady czy lotniska, to z tym pytaniem należałoby się zwrócić do ministra Nowaka, który jest za to odpowiedzialny.

Małgorzata Steckiewicz: Pan z nim rozmawiał?

Nie. Myślę, że to należy do rządu.

Marek Balawajder: Rząd panu wszystko raportuje?

Cytat

To jest przeskok cywilizacyjny, części z tych rzeczy nie wybudowalibyśmy w 30 lat.
Grzegorz Lato

Nie, na pewno część dróg nie będzie gotowa, ale zrobiono ogromny postęp, jeśli chodzi o przygotowanie transportu na Euro 2012. To jest przeskok cywilizacyjny, części z tych rzeczy nie wybudowalibyśmy w 30 lat.

"Zwycięstwo nad Niemcami byłoby historyczne"

Małgorzata Steckiewicz: Żeby korzystać z tych stadionów, muszą być na nich kibice. A żeby tak się stało, drużyna musi zacząć wygrywać. Myśli pan, że oprócz wyjścia z grupy, które - zakładam - jest minimum, uda nam się coś jeszcze?

Później jest pod górkę. Z racji tego, że w ćwierćfinale spotkamy się z drużyną niemiecką lub Holandią albo Portugalią czy Danią. Tą grupę nazywają "grupą śmierci". Jeżeli wypadnie na Niemcy i Holandię, to w zależności, z którego miejsca wychodzimy. Jeżeli z drugiego, a Niemcy z pierwszego, to spotykamy się z drużyną niemiecką. Wtedy zagralibyśmy w Gdańsku. To byłoby pierwsze zwycięstwo nad Niemcami w historii.

Małgorzata Steckiewicz: Grecja zaskoczyła w 2004 roku. Została mistrzem, a zaczynała grę tak samo jak i w tym roku - z gospodarzem. Czy my mamy jakąkolwiek nadzieję nie tylko na wygraną z Niemcami w 1/8 finału?

Mamy nadzieję. Liczę w dużej części na kibiców. Bilety w Polsce rozeszły się jak świeże bułeczki, jest wojna o każdy bilet, który się ukazuje. Trochę gorzej z wejściówkami jest na Ukrainie - tam jeszcze można kupić bilety na niektóre mecze. U nas już ich nie ma. Nie tylko na mecze polskiej reprezentacji, ale również na takie rodzynki jak mecz Hiszpania - Włochy w Gdańsku. Zakup biletu na ten mecz graniczy z cudem.

Małgorzata Steckiewicz: Czy istnieje taka możliwość, że wystąpi pan do UEFA i dostaniemy jeszcze kolejną pulę biletów?

Tak, już to zrobiłem. Jeśli chodzi o mecz otwarcia, dostaliśmy dodatkową pełną pulę, ponieważ przy obecnym kryzysie Grecja nie wykorzystała swojego potencjału biletowego, a jest to 16 procent pojemności stadionu.

Małgorzata Steckiewicz: Ilu kibiców spodziewamy się w naszym kraju?

Możecie sobie w Krakowie zrobić analizę, bo macie 3 zespoły: Anglików, Holendrów i Włochów. Myślę, że na rynku i na Błoniach będzie tłok. Będzie wesoło i ciekawie.

Marek Balawajder: A w innych miastach takie zainteresowanie też jest?

Olbrzymie.

Marek Balawajder: W Krakowie są trzy drużyny, więc przyjadą dziesiątki tysięcy kibiców, ale pozostałe składy, które będą w Polsce, będą w mniejszych miejscowościach. Jak będzie to wyglądało w pozostałych miastach?

To zależy przede wszystkim od drużyny. Kibice będą odwiedzali miejsca ich pobytu. Na przykład Hiszpania będzie w Gniewinie - przepięknej miejscowości wypoczynkowej. Tam spodziewamy się kilku tysięcy Hiszpanów. Reprezentacja Hiszpanii będzie prowadzić otwarte treningi dla kibiców, których będzie pięć lub sześć, podczas gdy inne drużyny przeprowadzają tylko trzy lub cztery. Treningi otwarte są problematyczne, ponieważ trzeba zabezpieczyć teren.

Małgorzata Steckiewicz: One są też zabezpieczone liczbą biletów, na przykład do 5 tysięcy.

Ale to już jest masowa impreza, trzeba wystąpić o zgodę do prezydenta miasta, wojewody.

"Na cudy Smudy poczekamy już niedługo. Do 8 czerwca"

Marek Balawajder: Jest pan zadowolony z pracy trenera Smudy? Nie żałuje pan, że ponad 2 lata temu pan i zarząd powierzyliście mu pełnienie tych obowiązków?

Jeżeli dobrze pamiętam, to właśnie wasza rozgłośnia stwierdziła, że "Franek Smuda czyni cuda" i tylko on może być trenerem reprezentacji.

Małgorzata Steckiewicz: Jeszcze czekamy na te cuda.

No właśnie, ale już niedługo. Do 8 czerwca.

Marek Balawajder: To, jak dobierał kadrę piłkarzy, też pana zadowala?

Tak. Myślę, że w tej chwili grają wszyscy najlepsi piłkarze, jakich mamy. Dwóch dostało obywatelstwo, bo mają korzenie w Polsce. Tak robią wszystkie zespoły. Wystarczy spojrzeć na reprezentację Niemiec: Podolski, Klose, mają też Chorwata i Brazylijczyka.

Marek Balawajder: Jaka jest najsilniejsza strona naszej kadry? Pytam pana jako piłkarza, bo nie jest pan tylko szefem związku, ale osobą, która rozegrała ponad 100 spotkań w reprezentacji.

Na pewno bramkarz. Poza tym Piszczek, Błaszczykowski, Lewandowski - ta trójka zdobyła mistrzostwo Niemiec. Była wymiana pokoleniowa - po mistrzostwach Europy w 2008 roku został tylko Błaszczykowski, reszta to nowi.

Marek Balawajder: A "napad" oprócz Lewandowskiego u nas istnieje? Jakby go zabrakło, to kto będzie strzelać?

Inni zawodnicy. Myślę, że wyjdziemy w jedenastu i będziecie państwo mile zaskoczeni wynikami polskiej reprezentacji.

Marek Balawajder: A kto jeszcze obok Lewandowskiego?

To już zależy od trenera, wybranej przez niego taktyki. Dzisiaj gra się w zasadzie z jednym napastnikiem i dochodzącymi z pomocy, a gole często strzelają właśnie gracze drugiej linii i obrońcy.