Ambasadorowie państw UE osiągnęli porozumienie
Pierwotnie limit cenowy miał zostać zamrożony na pół roku. Porozumienie ambasadorów oznacza jednak, że przez kolejne 12 miesięcy rosyjskiej ropy transportowanej drogą morską nie będzie można sprzedawać po cenie wyższej niż 44,10 dolara.
Gdyby państwom członkowskim nie udało się porozumieć, cena zostałaby zaktualizowana proporcjonalnie do obecnych, wyższych cen za surowiec na światowych rynkach. To wygenerowałoby wyższe przychody dla Rosji, która wykorzystuje te środki do finansowania swojej wojny przeciw Ukrainie.
Poza kwestią ceny za rosyjską ropę zawiera kolejne sankcje na osoby i podmioty zaangażowane w wojnę przeciwko Ukrainie. Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen – cytowana przez agencję Reutera – przekazała, że uzgodniony w czwartek pakiet obejmuje dodanie 32 rosyjskich banków, firm kryptowalutowych i platform handlu ropą do unijnej listy podmiotów objętych zakazem transakcji. Jak wskazała przewodnicząca KE, jest on także skierowany przeciwko statkom wspierającym flotę cieni oraz stanowi krok w kierunku formalnego zakazu wjazdu rosyjskich bojowników do Unii Europejskiej.
Ursula von der Leyen oświadczyła, że dzięki temu pakietowi sankcji „rosyjska machina wojenna nie skorzysta na wstrząsach rynkowych”.
Porozumienie z zadowoleniem przyjął również przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa. Jak podkreślił, Unia Europejska zrobiła kolejny krok, by zwiększyć presję na Rosję.
„21. pakiet sankcji obejmuje najważniejsze sektory: energetykę, usługi finansowe, kryptowaluty i handel. Nasze wsparcie dla Ukrainy oraz sprawiedliwego i trwałego pokoju pozostaje niezachwiane” – napisał Costa na platformach internetowych.
Burzliwa droga do porozumienia
Jak informowała wcześniej korespondentka RMF FM w Brukseli Katarzyna Szymańska-Borginon, to właśnie limit cenowy na rosyjską ropę pozostawał największym problem na drodze do uzyskania porozumienia. Komisja Europejska chciała utrzymać go na poziomie 44,10 dol. za baryłkę, aby nie dopuścić do osłabienia sankcji. Sprzeciwiały się temu jednak Grecja, Cypr i Malta, które obawiały się negatywnych skutków dla swoich armatorów i domagały się, by decyzje w tej sprawie były skoordynowane z pozostałymi państwami grupy G7.
Gdyby państwom członkowskim nie udało się porozumieć, cena zostałaby zaktualizowana proporcjonalnie do obecnych, wyższych stawek za surowiec na światowych rynkach. To wygenerowałoby wyższe przychody dla Rosji, która wykorzystuje te środki do finansowania swojej wojny przeciw Ukrainie.
Ateny wywalczyły wyjątek. Tak Grecy transportują rosyjski gaz LNG
Najdłużej opór stawiała Grecja, która walczyła o zachowanie możliwości transportu rosyjskiego skroplonego gazu ziemnego (LNG). Ostatecznie Atenom udało się wywalczyć wyjątek.
Osiągnięto kompromis w podlegającej dyskusjom kwestii transferów LNG do państw trzecich – przekazał dziennikarzom unijny dyplomata. Według niego zwolnienie dotyczy transferu LNG do państw trzecich i powiązanych zakupów w ramach umów zawartych przed 24 lutego 2022 r., tj. przed rosyjską inwazją na Ukrainę.
Wszelkie rozszerzenie tych transferów przez operatorów z UE jest ograniczone – powiedział. Według niego państwa członkowskie w Radzie UE będą co roku dokonywać przeglądu tego zwolnienia.
Grecja dążyła do poluzowania zakazu sprzedaży rosyjskiego LNG, co do którego państwa członkowskie porozumiały się już w ramach 19. pakietu sankcji. Przewiduje on całkowity zakaz sprowadzania LNG z Rosji od 2027 r. Rząd w Atenach obawiał się jednak, że zakaz ten uniemożliwi także transport tego surowca do krajów trzecich.
Według dziennika „Financial Times” grecki operator Dynagas od początku 2025 r. przetransportował ponad 10 mln ton rosyjskiego LNG i ma długoterminowe kontrakty na dostawy do krajów trzecich. Walcząc o zachowanie możliwości transportu tego surowca, Grecja argumentowała, że zastosowanie zakazu sprowadzania LNG przeznaczonego do transferów do państw trzecich nigdy nie było przedmiotem rozmów w trakcie prac nad 19. pakietem sankcyjnym.
Bez porozumienia ws. zakazu wjazdu do UE dla rosyjskich bojowników
Innym punktem spornym był zakaz wydawania wiz rosyjskim żołnierzom i weteranom walczącym przeciwko Ukrainie. Jak wcześniej ustaliła korespondentka RMF FM w Brukseli, Francja i Włochy chciały złagodzić propozycję Komisji Europejskiej, argumentując, że budzi ona wątpliwości prawne, między innymi dotyczące definicji rosyjskiego bojownika. Zastrzeżenia zgłaszały również Hiszpania i Austria, choć ich stanowisko było mniej zdecydowane.
Państwom Wspólnoty nie udało się porozumieć w tej sprawie i w uzgodnionym w czwartek pakiecie znalazło się jedynie zobowiązanie do „podjęcia niezbędnych środków w celu ograniczenia wiz dla byłych żołnierzy rosyjskich”.
Polska od początku popierała jak najszersze restrykcje, wskazując, że rosyjscy uczestnicy wojny mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa Unii.