Problemy zmusiły Waldemara Fornalika do "odkurzenia" grającego świetnie na zapleczu angielskiej Premiership Kuszczaka. Bramkarz Brighton nie jest na przegranej pozycji. Po pierwsze: regularnie broni i piłka rzadko wpada do jego siatki. Po drugie: doskonale zna styl Anglików, bo na Wyspach gra od lat. Nieobce są mu także angielskie gwiazdy, bo przez dość długi czas trenował z nimi w Manchesterze United. Pytanie tylko, czy w tak ważnym meczu można postawić na kogoś, kto w kadrze nie grał od ponad dwóch lat? Czy Kuszczak będzie dobrze współpracował z obrońcami? To chyba główny dylemat Dawidziuka.
Tytoń stracił miejsce w składzie PSV Eindhoven kilka tygodni temu. Holenderska prasa twierdzi, że to efekt urazu głowy - piłkarz doznał go blisko rok temu. Tytoń uznaje takie dywagacje za bezsensowne. Przypomina, że od tamtego czasu grał w wielu meczach. Argumentuje, że gdyby coś było nie tak, sam zgłosiłby to trenerowi. Polak zapewnia także, że nadal jest w wysokiej formie i o jego dyspozycję nie trzeba się martwić. Na korzyść Tytonia przemawiają ostatnie miesiące. To on ratował kadrę w meczu z Grecją na Euro, to on bronił w pierwszych meczach eliminacyjnych. Zna obrońców, z którymi miałby zagrać.
Na kogo więc postawić? Trudno o jednoznaczną odpowiedź. Zapewne zadecydują o tym treningi, być może wpływ będzie miał także występ w meczu z RPA, choć sztab kadry zapowiedział, że już w czwartek poinformuje, który z bramkarzy zagra z Anglią. I to wydaje się dobry pomysł. Zamiast niepewności, jeden z dwójki Tytoń, Kuszczak będzie mógł się skupić na ważnym zadaniu, bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że we wtorek ten, kto stanie w polskiej bramce, będzie miał sporo pracy. Oby tylko Joe Hart nie był bezrobotny...