Jarosław Dudzicz - członek Krajowej Rady Sądownictwa wymieniany w kontekście "afery hejterskiej" - nie złoży pisemnych wyjaśnień w tej sprawie, mimo że oczekiwało tego prezydium rady. Sędzia w ubiegłym tygodniu ustnie zapewnił, że nie brał udziału w zaplanowanym oczernianiu sędziów, ale na jego wniosek szczegółowe wyjaśnienia zostały utajnione.

"Afera hejterska". Wyjaśnienia członków KRS w większości były utajnione

Wyjaśnienia członków Krajowej Rady Sądownictwa, których nazwiska padają w kontekście "afery hejterskiej", w zdecydowanej większości były utajnione. Swoje stanowiska na posiedzeniu przedstawili Jarosław Dudzicz i Maciej Nawacki. Wcześniej szef Rady deklarował, że wyjaśnienia będą jawne. czytaj więcej

Sędzia Dudzicz uważa, że złożone przez niego ustne oświadczenie jest wystarczające. Mimo że kierownictwo rady zażądało wyjaśnień w formie pisemnej, Jarosław Dudzicz stwierdził, że on uznał inaczej. Dodał, że "wszyscy członkowie rady są równi i nie mogą sobie nawzajem wydawać poleceń".

Kierownictwo KRS nie ma narzędzi, żeby upominać czy karać członków rady, dlatego - tak jak w tym przypadku - sędziowie mogą je ignorować.

Członek KRS Maciej Nawacki, który również miał się wytłumaczyć przed KRS ws. "afery hejterskiej", zrobił to na piśmie. 

KRS ma pracować nad uchwałą w sprawie "afery hejterskiej" na kolejnym posiedzeniu. W piątek nie udało się jej wypracować.

Czego dotyczy "afera hejterska"?

"Afera hejterska" została ujawniona w sierpniu przez Onet. Z artykułów opublikowanych przez portal wynikało, że wiceszef Ministerstwa Sprawiedliwości Łukasz Piebiak utrzymywał w mediach społecznościowych kontakt z kobietą o imieniu Emilia, która miała prowadzić akcje dyskredytujące niektórych sędziów, m.in. szefa Iustitii prof. Krystiana Markiewicza. Miało się to odbywać za wiedzą wiceministra. Po tych doniesieniach Piebiak podał się do dymisji. Przedstawiciele rządu wskazywali wówczas, że dymisja wiceministra sprawiedliwości kończy sprawę "w sensie politycznym".

Według informacji Onetu, na komunikatorze WhatsApp miała powstać zamknięta grupa o nazwie "Kasta", która wymieniała się pomysłami na oczernianie niektórych sędziów. Według mediów mieli do niej należeć m.in. dwaj zastępcy głównego rzecznika dyscyplinarnego sędziów - Przemysław Radzik i Michał Lasota, sędzia Konrad Wytrykowski z Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, członkowie KRS - Dariusz Drajewicz, Maciej Nawacki i Jarosław Dudzicz, a także Tomasz Szmydt z biura prawnego Rady oraz były prezes Sądu Okręgowego w Katowicach i obecnie sędzia NSA Rafał Stasikowski. 

Kontakty z Emilią miał też utrzymywać delegowany do MS sędzia Jakub Iwaniec (w sierpniu jego delegacja została odwołana) oraz sędzia Arkadiusz Cichocki, który też w sierpniu został odwołany z delegacji do Sądu Apelacyjnego w Katowicach.

Opracowanie: