Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie wypowiedzi arcybiskupa Marka Jędraszewskiego, który w sierpniu w kazaniu użył w odniesieniu do środowisk LGBT określenia "tęczowa zaraza" - ustalili reporterzy RMF FM.

Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez abpa Marka Jędraszewskiego dotyczyło słów wypowiedzianych w czwartek, 1 sierpnia w bazylice Mariackiej. Podczas kazania abp Jędraszewski podkreślił, że to z powstańczych mogił narodziła się wolna Polska. Trzeba było długo na nią czekać (...) Czerwona zaraza już po naszej ziemi na szczęście nie chodzi, co wcale nie znaczy, że nie ma nowej, która chce opanować nasze dusze, nasze serca i umysły. Nie marksistowska, bolszewicka, ale zrodzona z tego samego ducha: neomarksistowska. Nie czerwona, ale tęczowa - powiedział.

Po tej wypowiedzi prawie 20 osób złożyło doniesienie do prokuratury, twierdząc, że arcybiskup krakowski między innymi nawoływał do nienawiści lub znieważał osoby ze względu na orientację seksualną.

Prokurator, powołując się na różne opinie, stwierdził, że słowa arcybiskupa na pewno nie stanowiły zagrożenia dla życia i zdrowia. Uznał, co więcej, że takie zagrożenie jest "abstrakcyjne" i "nieokreślone".

Arcybiskup, zdaniem śledczych, nie obrażał też uczuć religijnych innych osób.

W przypadku zawiadomienia o propagowaniu faszyzmu śledczy uznali, że taka interpretacja jest za daleko idąca, ponieważ w słowach o "tęczowej zarazie" nie można doszukiwać się pochwalania faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa.

W końcu w odniesieniu do poważnego zarzutu o publiczne nawoływanie do nienawiści na tle różnic m.in. etnicznych czy narodowościowych prokurator stwierdził, że w Kodeksie karnym nie ma zapisów, które chroniłyby ze względu na orientację seksualną. Mówiąc wprost: przepisy artykułów 256 i 257 Kodeksu karnego nie przewidują ochrony osób LGBT.

Krytyka arcybiskupa i protesty

Duchownego krytykowali politycy opozycji. Lider Wiosny Robert Biedroń, w związku z atakami na uczestników I Marszu Równości w Białymstoku, napisał list do papieża Franciszka, w którym przekazał "wyrazy głębokiego zaniepokojenia faktem, że przedstawiciele Kościoła Katolickiego w Polsce gloryfikują stosowanie przemocy". Nawiązał w nim także do słów arcybiskupa Jędraszewskiego.

Dzień po wypowiedzi arcybiskupa osoby LGBT zorganizowały protest przed krakowską kurią. Manifestacja odbyła w milczeniu. Ponad 100 osób stało przed siedzibą metropolity z planszami, na których zapisane były hasła, takie jak: "nie jestem zarazą", "stop nienawiści", "nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu" czy "to ja jestem LGBT".

Do reakcji na słowa krakowskiego hierarchy odniósł się w specjalnym oświadczeniu arcybiskup Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. "Fala krytyki, która dotknęła metropolitę krakowskiego, arcybiskupa i profesora, a także reakcje pracodawców wobec osób wyrażających swoją dezaprobatę wobec ideologii LGBT+, świadczą o zakorzenionym w pewnych środowiskach totalitaryzmie światopoglądowym, polegającym na usuwaniu poza sferę obszaru wolności ludzi myślących inaczej" - napisał.