Kandydatura Belki wpisywałaby się w realizowaną przez ostatnich kilkanaście miesięcy politykę Platformy, politykę kuszenia i przygarniania osób z różnym partyjnym rodowodem. Był Krzaklewski, Hausner, romanse z Cimoszewiczem, teraz partia Tuska myśli o kandydaturze Belki, która miałaby ten dodatkowy atut, że mogłaby skłonić Aleksandra Kwaśniewskiego, by porzucił Grzegorza Napieralskiego i poparł już w I turze Bronisława Komorowskiego.
Zgłoszenie Belki nie jest ostatecznie przesądzone, ale według informacji Konrada Piaseckiego, to właśnie nazwisko byłego ministra, a dzisiejszego dyrektora w Międzynarodowym Funduszu Walutowym pada dziś najczęściej i jest brane najpoważniej pod uwagę przez liderów PO. Sam Belka - nie mówi "nie".