Sąd nie miał w tej sprawie wątpliwości i zdecydowanie skrytykował postawę celników, którzy szli w zaparte, choć młody przedsiębiorca zebrał na początku działalności nawet więcej, niż trzeba, dokumentów.
Wiemy przecież, że oskarżony mówił urzędnikowi celnemu: Ta interpretacja jest taka, że towar, który panowie ode mnie zabieracie, nie jest towarem akcyzowym. Cóż mówi urzędnik celny w państwie prawa? "No tak, ale ja przecież tego nie widzę!" - relacjonował sędzia podczas ogłoszenia wyroku.
Ocenił, że ta sprawa w ogóle nie powinna się zacząć, bo nie pojawiły się w niej żadne dowody. Celnicy rozpoczęli działania na podstawie anonimowego donosu.
Wyrok pokazuje jednak, że obywatel w starciu z fiskusem nie jest bez szans.