Najpierw był anonimowy telefon do straży miejskiej o tym, że w tym miejscu z maszyn i urządzeń bezpośrednio na ziemię wylewany jest olej. Strażnicy odkryli też przeciekające beczki. Jak opowiadali, wylanego oleju było tak dużo, że nie wsiąkał już w ziemię i dosłownie chodziło się tam po oleistej mazi. Olejem były też wypełnione studzienki burzowe.
Teren zabezpieczyli wezwani na miejsce strażacy, a specjalistyczne badania wykażą teraz, czy doszło do skażenia ekologicznego.