Ponieważ Kancelaria Prezydenta zgłosiła zamówienie na „rządowy samolot” a nie konkretnie na tupolewa, który obsługuje właśnie wizytę na Ukrainie ministra Sikorskiego, to prezydenta do Kijowa może zawieźć właśnie Jak-40. Tupolew nie wraca więc do Warszawy po prezydenta:
Jeżeli będzie taka decyzja od przełożonych, to wróci. Na obecną chwilę nie ma takiej decyzji - powiedział reporterowi RMF FM Mariuszowi Piekarskiemu pułkownik Dariusz Sienkiewicz z 36. Pułku Lotnictwa Specjalnego. Nie wiadomo jednak, czy Jak-40 będzie w ogóle potrzebny, bo jak ustalił w Pałacu Prezydenckim nasz reporter, wciąż nie zapadła decyzja, czy Lech Kaczyński poleci do Kijowa.