W tym składzie Sejm nie jest zdolny do wyłonienia konstruktywnej większości - tak wniosek PO uzasadniał lider partii Donald Tusk. Dzisiejsza debata w Sejmie nie obfitowała w krasomówcze popisy i złote myśli, jak niejedna już dyskusja w tej kadencji.
Szef klubu PiS stwierdził, że opozycja przekroczyła granice przysługującego jej prawa do krytyki rządzących i staje się „podstawową siłą destrukcyjną w państwie”. Poza tym padł dobrze znany argument o potrzebie rewolucyjnej reformy państwa i walki z układem. Z drugiej strony zaś opozycja odpowiadała, że mamy do czynienia z marnowaniem czasu i szans przez ludzi ogarniętych obsesją.
Dyskusja rozpoczęła się od apelu Ligi Polskich Rodzin do klubów opozycyjnych, zwłaszcza do PO, by wycofały wniosek o samorozwiązanie Sejmu. Skoro jest już większość, wniosek jest bez szans. Szkoda więc tracić czas, lepiej zająć się pracą – powiedział Roman Giertych.
Opozycja z debaty nad samorozwiązaniem rezygnować jednak nie zamierzała. Zwłaszcza po nocnym powrocie Leppera do rządu - mówi Wojciech Olejniczak: Zostało to skrzętnie ukryte, chyba ze wstydu, a więc odbądźmy tą debatę. Polacy niech się przekonają o tym, w jakiej sytuacji jest obecnie nasz kraj.