Już wkrótce gwiazdy będę musiały napisać na plakatach, czy śpiewają na żywo, czy z taśmy. Specjaliści jednak twierdzą, że niczego to nie zmieni. Te miernoty zalegalizują swoje prawo, by prowadzić działalność koncertową. Zamiast tego powinniśmy ich przegnać ze sceny na zawsze - tłumaczy znany piosenkarz Aleksander Gradski, który od dawna walczy o ustawę zabraniającą używania na koncertach wcześniej nagranego podkładu muzycznego.
Posłuchaj relacji moskiewskiego korespondenta RMF FM Andrzeja Zauchy: