- Z pewnością jest to atrakcyjna nowa metoda dla tej grupy pacjentów, u których doszło do powiększenia pierścienia zastawkowego w wyniku znacznego uszkodzenia serca - tłumaczy prof. Tomasz Siminiak. Dodaje, że chodzi o pacjentów po zawale serca, u których przez lata doszło rozstrzeni serca.
Nowa metoda ma także inną zaletę - rehabilitacja po zabiegu jest krótsza i wymaga mniej leków niż w przypadku operacji na otwartym sercu.