Wszystkie pochowane dziś osoby należały do rodziny, która we wspólnej firmie produkowała paszę dla gołębi. Firma co roku wystawiała stoisko na targach gołębi pocztowych w Katowicach. Katastrofę sprzed ponad tygodnia przeżył tylko kierujący firmą Mieczysław Ropolewski, dziadek 10-letniego Bartka
Na chorzowskim cmentarzu rodzinę Ropolewskich żegnali nie tylko krewni i sąsiedzi; zjawiły się setki osób – mieszkańców Chorzowa i okolic. Zmarłych odprowadzali też przedstawiciele cechów rzemieślniczych, władz samorządowych oraz wojewódzkich.