Zdaniem Ministerstwa Edukacji, to ile rodzice rzeczywiście zapłacą za mundurek zależeć będzie od tego, którą z ofert przedstawionych szkole przez producenta ubrań wybiorą. Bo to właśnie rady rodziców w porozumieniu z dyrekcją szkoły mają decydować o wyglądzie mundurka. Jeśli 50 zł nie wystarczy, rodzice będą ponoć mogli ubiegać się o dodatkowe wsparcie z funduszu stypendialnego szkoły.
Poza tym, jak tłumaczy rzecznik resortu Aneta Woźniak, ministerstwo nie będzie wymagało, by uczniowie byli ubrani w mundurku od stóp do głów. To niekoniecznie ma być marynarka i spodnie bądź spódnica. Może to być bezrękawnik, kamizelka – po prostu część garderoby, która odróżniałaby uczniów danej szkoły. A to według pani rzecznik powinno znacznie ograniczyć koszty.
Prawo do owych 50 zł resortowego wsparcia będą miały rodziny, w których dochód na jedną osobę nie przekracza 350 zł miesięcznie.