Do spotkania Pitery z Donaldem Tuskiem dojdzie jednak dopiero w przyszłym albo kolejnym tygodniu. Ona sama natomiast tłumaczy się teraz niczym mechanik samochodowy z kultowego filmu "Brunet wieczorową porą": Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiona jestem.
Na pytanie, dlaczego nie zajęła się wyjaśnianiem afery, choć powinna to zrobić, odpowiada: A z jakiego powodu? Ja nie znam tej notatki, ja nie byłam w ogóle informowana o istnieniu takiego dokumentu:
Od czego więc jest Julia Pitera w kancelarii premiera? Od zapobiegania nieprawidłowościom. Tylko że ja niekoniecznie mówię głośno - wyjaśnia:
Pitera dodaje również, że nie może kontrolować każdej ustawy. Czuję się być dość silna i przebojowa, ale jest jakaś granica - zaznacza: