"Głośne uderzenie policji i służb sanitarnych w 2010 r. w branżę dopalaczową podcięło jej skrzydła, ale na krótko. Stacjonarnych sklepów ubyło, ale sprzedaż w internecie i pokątny handel kwitną. Wzrosła też rodzima produkcja tych środków" - pisze "Rzeczpospolita".
Moda i brak świadomości zagrożenia - to główne powody, dla których ludzie sięgają po dopalacze - mówi dziennikowi Tomasz Białas z Głównego Inspektoratu Sanitarnego.
- Ukraiński plan Kulczyka
- Przez opieszałość meldunek pozostanie