"Badania przesiewowe prowadzone są tylko wśród górników na Górnym Śląsku, którzy są dla każdej władzy trudną grupą społeczną, szczególnie jeśli zaczynają protestować na ulicy. Jakby zrobić badania przesiewowe w każdej kopalni w Lubinie, w zagłębiu lubelskim, w koszarach itd., to tych przypadków prawdopodobnie będzie zdecydowanie więcej" - podkreślał w rozmowie z gazetą.
Odnosząc się do licznych przypadków koronawirusa wśród górników, prof. Krzysztof Simon przyznał, że statystyka jest "przerażająca". Na szczęście nie są to w większości osoby chore, ale zwykle bezobjawowe, młodzi zdrowi silni ludzie, którzy niestety mogli i mogą szerzyć nieświadomie zakażenie na inne osoby - zastrzegł.
Prof. Simon odniósł się w rozmowie z "Rzeczpospolitą" do zniesienia obostrzeń wprowadzonych w ramach walki z koronawirusem. Jak ocenił, było to słuszne, ze względu na konieczność ratowania gospodarki.
Nie ma lepszej metody w walce z epidemią niż utrzymywanie dystansu, mycie rąk i noszenie masek w pomieszczeniach zamkniętych czy na zatłoczonych ulicach - dodał.
Prof. Simon uznał za coś niepoważnego możliwość organizacji w obecnej sytuacji wesel na 150 osób. Równie krytycznie ocenił poluzowanie restrykcji w kościołach, restauracjach, kinach, teatrach i na stadionach. W obecnej sytuacji w tych miejscach muszą funkcjonować pewne ograniczenia. Młodym zdrowym ludziom ten wirus nie zaszkodzi, ale ich rodzice, dziadkowie (zwykle osoby z różnymi chorobami), którzy w weselach wezmą udział lub później spotkają się z tymi, którzy w tych weselach brali udział, mogą zachorować i umrzeć po takim kontakcie - tłumaczył.
Jak mogą wyglądać kolejne miesiące walki z koronawirusem w Polsce? Czy liczba zakażonych będzie rosła? Jeśli poluzujemy całkowicie wszystkie obostrzenia, ludzie zlekceważą maski i dystansowanie społeczne, to epidemia znowu wystrzeli i wszystko zacznie się od początku - ostrzegł prof. Simon.
W dużych zakładach pracy kumulujących pracowników na małym obszarze trzeba wykonywać badania przesiewowe, aby wychwycić osoby bezobjawowe kliniczne, a zdolne do przeniesienia zakażenia - dodał. Jakby testować całe duże społeczności, np. cały Mokotów czy Żoliborz, to pewnie byłoby pięć tysięcy zakażeń dziennie - zauważył.
Cała rozmowa dostępna jest tutaj