Pracownicy poczty, z którymi rozmawiał nasz dziennikarz twierdzą, że głosowanie korespondencyjne to ryzykowny pomysł ze względów zdrowotnych. Jak mówią, rozesłanie, a potem odebranie listów z głosami od 30 milionów uprawnionych Polaków to jedno wielkie roznoszenie wirusa.
Drugi problem z głosowaniem korespondencyjnym, na jaki wskazują rozmówcy RMF FM, jest logistyczny. Jak alarmują, pracowników poczty jest za mało już teraz. Jedni się boją, inni są chorzy, a jeszcze inni są objęci kwarantanną.
Sławomir Redmer, szef Związku Zawodowego Pracowników Poczty w rozmowie z RMF FM podkreśla, że listonoszy nie można narażać taką operacją, bo muszą przecież dostarczać renty i emerytury, nie mówiąc o zwykłych listach.