Policja nie chce ujawniać skąd gangsterzy uzyskiwali informacje o skradzionych autach, ale pewne jest, że mieli je z urzędów miast, i to z całego kraju. Nękali więc ludzi z różnych regionów; a świadczą o tym chociażby listy gończe wystawiane przez różne prokuratury.
Osoby poszkodowane, chcąc odzyskać auto i sądząc, że dzwoniący rzeczywiście je mają, godziły się na zapłatę określonej sumy pieniędzy. Było to od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Ale samochodu nie odzyskiwały – wyjaśnia Marta Frykowska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Zaznacza, że to jeszcze nie koniec zatrzymań w tej sprawie