Gdy za tym zapisem głosowałem, to byłem przekonany, że chodzi przede wszystkim o to, by pielgrzymi i procesje mogły się swobodnie przemieszczać, by wierni mogli się spotykać nie tylko w kościołach i salach parafialnych.
Nie pierwszy raz się dowiaduję, że - rzekomo - przyczyniłem się do uchwalenia całkiem innego prawa niż sadziłem. Ale nie dam się zwariować. Konstytucja nie daje prawa do stosowania okrutnych praktyk. Nikt mi też nie wmówi, że sprzeciwiając się ubojowi rytualnemu, jestem za ograniczeniem praw wierzących lub - jeszcze gorzej - antysemitą.
Prawa religijne nie mogą być dowolnie określane przez religijnych przywódców. Muszą respektować wolę społecznej (narodowej) większości. Oczywiście dobrze jest, gdy ta większość bierze pod uwagę czynnik utrwalonej tradycji i tak chyba jest w Polsce. No ale tradycja i wola większości się zmienia. Myślę, że nie ma w Polsce przyzwolenia na rytualny ubój.
Daleko mi do poglądów głoszonych przez Palikota i wiceUrbana (posła Rozenka). Nie przeszkadzają mi krzyże, ani nawet udział duchownych w państwowych ceremoniach. Jednak myślę, że prawa może kształtować tylko cała wspólnota zgodnie ze swoją wolą. Gdyby było inaczej, to może pojawiliby się na ulicach biczownicy, albo - powołując się na normy religii mojżeszowej - ktoś domagałby się np. zatrzymania pociągów w soboty. Myślę jednak, że to zagrożenie iluzoryczne, a pan Miśkiewicz zostanie ukarany za demonstracyjne łamanie prawa.
(mpw)