Likwidator Wojskowych Służb Informacyjnych wysłał znajomego, który dostarczył sądowi zwolnienie lekarskie, poświadczające jego nagłe zachorowanie. Proces został odroczony do maja.
Z takim działaniem nie spotkała się mecenas Joanna Sochacka, reprezentująca w sądzie gen. Dukaczewskiego. Adwokat twierdzi, że to gra na przedłużanie procesu, ponieważ gdyby zamiast znajomego Macierewicza, do sądu przyszedł jego adwokat, rozprawa mogłaby się toczyć.
W tym procesie 400-stronicowy raport Macierewicza może zostać zbadany przez sąd. Chce tego szef komosji weryfikacyjnej WSI, ale przeciwko jest generał Dukaczewski. Proces nie dotyczy umieszczenia nazwiska generała Dukaczewskiego w raporcie o likwidacji WSI, ale dotyczy naruszenia jego dóbr osobistych, które miało miejsce znacznie wcześniej - tłumaczy mecenas.
Jeżeli sąd uzna raport za dowód, będzie to pierwsza weryfikacja raportu po weryfikacji WSI. Jeśli Macierewicz nie przekona sądu, będzie musiał zamieścić w prasie przeprosiny i przekazać 10 tys. zł dla domu dziecka. Generał Marek Dukaczewski został wymieniony w raporcie jako jedna z osób, które ponoszą "szczególną odpowiedzialność" za nieprawidłowości i zaniechania w WSI.