Okazało się jednak, że za dworce uważa się także stacje wyciągów narciarskich. A to oznaczało, że przy wyciągach nie można by nawet napić się grzańca czy herbaty góralskiej.
Burmistrz Janusz Majcher próbował mienić uchwałę. Ale wtedy usłyszał, że walczy o własny interes, by można było sprzedawać alkohol w lokalu należącym do jego rodziny. Jednym głosem rada odrzuciła ten projekt. Wówczas zbuntowali się zakopiańscy przedsiębiorcy. Ich apele najwyraźniej przyniosły efekt, bo na czwartkową sesję rady miasta przygotowano aż trzy projekty uchwał.
Pierwszy referował osobiście przewodniczący rady miasta. Projekt mówił już tylko o zakazie sprzedaży alkoholu o sto metrów od wejścia do kościołów. Ustawa przeszła niemal jednogłośnie, tylko jeden radny się sprzeciwił.