Prowadzący rozmowę Paweł Balinowski zapytał więc, czy Rosja zdecydowałaby się na przeprowadzenie w Polsce jakiegoś aktu dywersji. Czy to już jest ten czas? Tak, tego typu działania, które są obliczone na upośledzenie funkcjonalności infrastruktury przesyłowej z tego naszego powietrznego hubu, gdzie w Jasionce mamy przecież bazę, która jest przygotowana do przyjmowania średnich i ciężkich wojskowych samolotów transportowych to oczywiście jest jak najbardziej możliwe - mówił były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego.
Jego zdaniem bardziej prawdopodobna jest jednak druga kategoria zdarzeń, które mogą wystąpić. Po raz pierwszy w historii od czasów wolnej Polski, od 1989 roku mamy do czynienia z bardzo podwyższonym ryzykiem działań o charakterze terrorystycznym ze strony rosyjskich służb specjalnych - mówił. Natomiast ja się nie spodziewam jakiejś fali zamachów bombowych, raczej jednego spektakularnego działania, które wpisywałoby się w jakby zasady i logikę wojny informacyjno-psychologicznej. Chodziłoby o zastraszenie społeczeństwa polskiego takimi realnymi kosztami udzielania pomocy Ukrainie, to po pierwsze. Po drugie mogłoby bardzo osłabić motywację - dodał gen. Pytel.
Czy to oznacza, że takich grup może być w Polsce więcej? Jeżeli chodzi o tę grupę, to byli to obywatele białoruscy. Podawano nawet wiek najmłodszej osoby, 19 lat, 33 lata miał ktoś inny. Plus znaleziono i zidentyfikowano dowody na opłacanie ich przez Rosjan. To wszystko wygląda mi na to, że to są osoby, które prawdopodobnie są zakorzenione jakoś już tutaj w naszej polskiej rzeczywistości, mieszkają i są takimi wolnymi najmitami. Ale to nie znaczy, że są to działania nieprofesjonalne, nie jest to na pewno ukryta piąta kolumna. Dlatego, że różnorodność zadań, które tu sygnalizował minister Kamiński - od wzbudzania niepokojów i oddziaływania informacyjnego aż do rozpoznawania obiektów wojskowych, infrastruktury transportowej - bardziej wskazuje na działania agentury pozyskanej - wyjaśnił kontrwywiadowca.
Gość RMF FM był również pytany, dlaczego o całym zdarzeniu poinformowała Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a nie Służba Kontrwywiadu Wojskowego, która powinna za to odpowiadać. Jeżeli chodzi o coś, co nazywamy ochroną obiektową, to rejon w którym doszło do ujawnienia sprzętu elektronicznego, czyli rejon lotniska w Jasionce oraz trasy kolejowej, plus jeżeli doliczymy do tego amerykański personel, jeżeli doliczymy do tego funkcjonowanie tam bazy lotnictwa transportowego, wojskowego, to w aktualnej sytuacji cały teren jest domeną działania SKW, które przecież nie jest tam od dziś - mówił gen. Pytel.
Jak dodał, również zdziwiło go to, że o zdarzeniu rozbicia siatki szpiegowskiej pochwaliła się ABW: Zakładam, że relacje jeżeli chodzi o współpracę i kanały przekazywania informacji idą w kierunku ABW - stwierdził wojskowy. SKW jest służbą niewydajną i pasywną. Ma prawdopodobnie też problemy kadrowe - dodał.