Prezes Agencji Rozwoju Przemysłu nie potrafił wytłumaczyć, skąd było wiadomo, że „Work Service” jest największy i najbardziej doświadczony, skoro nie zorganizowano przetargu, który dałby możliwość porównania i prześwietlenia także innych firm.
Wojciech Dąbrowski ograniczał się jedynie do zapewnień, że przy wyborze „Work Service” nie było żadnych nieprawidłowości, a przetargu po prostu nie dało się przeprowadzić. Ustawa weszła w życie 6 stycznia. Proces zwalniania pracowników już biegł. Program zwolnień monitorowanych miał ruszyć od 1 marca. Nie było możliwości przeprowadzenia klasycznych trybów, czyli przetargu - próbował wyjaśniać prezes:
A związkowcy ze Stoczni Gdynia wciąż uważają, że oferta firmy Misiaka była znacznie gorsza od tej, którą zgłosiło konsorcjum, w którym sami mają udział. Domagają się skontrolowania procedury wyboru.