Jeden z dzienników pisze, że Amerykanie pobierają wodę z Kanału La Manche, tuż koło znanego bretońskiego kurortu a następnie sprzedają ją za Atlantykiem w małych butelkach po kilkanaście dolarów, jako 100-procentowo naturalny płyn do płukania zakatarzonych nosów o nazwie „Pure Sea”, czyli czyste morze. Ma on pomagać w oczyszczaniu górnych dróg oddechowych.
Komentatorzy ironizują, że francuscy biznesmeni stracili okazję, bo sami mogli sprzedawać „cudowną wodę” na wagę złota. Jedyny problem jest taki, że Kanał La Manche jest jednym z najbardziej uczęszczanych, a więc także jednym z najbardziej zanieczyszczonych szlaków morskich na świecie.