W związku z chaosem, jaki panuje na wodach Morza Czerwonego, wielu armatorów zmuszonych zostało do zmiany szlaków wodnych swoich statków.
Inni zaczęli płacić załogom większe pensje lub ograniczać liczbę kursów. To wszystko powoduje to, że niektóre spółki bankrutują.
Brytyjskie media podają, że jedną z pierwszych firm, które przyznały się do problemu, jest sieć Sainsbury's.
"Doświadczamy problemów z dostawami, które wpływają na ogólnokrajową podaż czarnej herbaty. Przepraszamy za wszelkie niedogodności i mamy nadzieję, że wkrótce wrócimy do pełnej podaży" - czytamy w portalu Independent. Firma dodała, że problem dotyczy całej branży.
Tetley Tea, drugi co do wielkości brytyjski producent herbaty, przyznał, że codziennie monitoruje dostawy, ponieważ import jest znacznie mniejszy niż wcześniej.
Firma dodała jednak, że ma nadzieję nadal zaspokajać normalny popyt dzięki zapasom zgromadzonym w magazynach.
Brytyjskie Konsorcjum Handlu Detalicznego (BRC) podało, że zaobserwowało "pewne zakłócenia" w dostawach niektórych rodzajów czarnej herbaty, ale wyraziło opinię, że ich wpływ na konsumentów będzie minimalny.
Wielka Brytania, będąca piątym co do wielkości importerem herbaty na świecie, pozyskuje ponad połowę importowanej herbaty z Kenii i Indii, co uzależnia ją od szlaku przez Morze Czerwone i Kanał Sueski.
Liście herbaty są wysyłane na Wyspy w celu przetworzenia i zapakowania. Według Instytutu Eksportu i Handlu Międzynarodowego (IEIT) Brytania jest dziesiątym największym na świecie eksporterem herbaty.