Czy dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego wzrusza się na uroczystościach? „Niestety tak. Niestety, bo zawsze się martwię, że wzruszenie jest oznaką braku profesjonalizmu, ale jak spotykam powstańców, to oni zawsze mnie wzruszają. Taką witalnością, dynamizmem, ciepłem i mądrością” – mówił w Rozmowie w samo południe Jan Ołdakowski. Podkreślił, że pamięć historyczna wymaga ludzi, którzy pamiętają dane wydarzenia.

POSŁUCHAJ ROZMOWY MARCINA ZABORSKIEGO Z JANEM OŁDAKOWSKIM

Obecnie w Polsce mamy do czynienia z wieloma sporami historycznymi. Jak jest z powstaniem warszawskim? Ono co roku jest wyłączane ze sporu historycznego. Ten spór jest, ale jest miejsce, gdzie wszyscy są razem. Takim miejscem symbolicznym jest m.in. Cmentarz Powązkowski, gdzie odbywają się główne uroczystości. Tam się spotykamy, tam wspominamy i tam rzeczywiście są wszyscy - mówił Ołdakowski. Godzina W to jest wyjątkowy moment, gdzie każdy potrafi tę godzinę świętować. To jest taki moment, gdzie wszyscy robimy coś razem - dodał.

Nowy patriotyzm

To co definiowało powstańców nie jest to, że to byli żołnierze, którzy z bronią w ręku walczyli, ale oni wzięli udział w powstaniu, bo byli patriotami. Uważali, że sytuację złą należy zmienić. I my teraz mówimy młodym: kluczem do waszego zaangażowania, do waszego patriotyzmu jest to, że musicie działać. Jeżeli chcecie coś zmienić, to zmieniajcie - mówił RMF FM dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego. Zaznaczył, że dzisiejsi powstańcy to osoby najczęściej bardzo energiczne. Powstańcy warszawscy to pokolenie dzisiejszych 90-latków, którzy chodzą, protestują, potrafią zebrać ludzi wokół jakiś dobrych projektów - mówił.

Wanda Traczyk-Stawska od trzech tygodni codziennie kwestuje i namawia ludzi, żeby pamiętali, na cmentarzu. To są ludzie wyjątkowi, którzy potrafią być zaangażowani - powiedział Ołdakowski.

Według niego nowy patriotyzm powinien być związany z zaangażowaniem. Kluczem jest namawianie młodych ludzi do zaangażowania, do wstępowania do harcerstwa, do NGO-sów - mówił gość Marcina Zaborskiego. Największą przeszkodą dzisiejszego patriotyzmu jest bierność  - dodał.

Groby powstańców

Muzeum aktywnie działa, by odnawiać groby powstańców warszawskich. 123 groby powstańców odnowiliśmy w ciągu ostatnich lat, to były takie groby zagrożone zniknięciem. W zeszłym i tym roku odnowiliśmy 366 nowych grobów. Na pewno jest jednak tak, że groby powstańców powinny być - nie tylko w Warszawie, ale w całej Polsce i za granicą - objęte opieką państwa - mówił Jan Ołdakowski.

Zaznacza, że o opiekę nad grobami proszą sami uczestnicy powstania. Oni mówią: pamiętajcie nie tylko o nas, bo my żyjemy, ale pamiętajcie też o naszych kolegach, którzy polegli, bo często nie ma kto się ich grobami opiekować - opowiadał w rozmowie z RMF FM. Podkreślił, że dzięki ich działaniom żaden grób w Warszawie nie jest zagrożony likwidacją. My nad tym czuwamy - powiedział.

Według Ołdakowskiego w Polsce jest za mało inicjatyw, które na celu mają opiekowanie się grobami żołnierzy. Powinny być w Polsce instytucje, które też powinny kultywować pamięć o żołnierzach Armii Krajowej i zrobić, by ci żołnierze mieli to samo miejsce w przestrzeni publicznej, co powstańcy - mówi. Dzięki naszej działalności powstańcy w Warszawie są kimś wyjątkowym. Oni mówią, że ich życie się zmieniło, że dostali to poczucie bycia wyjątkowym - dodał.

Sukcesy muzeum

Muzeum Powstania Warszawskiego cieszy się niesłabnącą popularnością. W zeszłym roku na wszystkich imprezach organizowanych przez muzeum było 706 tys. ludzi. Pobiliśmy rekord frekwencji sprzed 2 lat - mówił Ołdakowski w rozmowie z Marcinem Zaborskim.

Dyrektor muzeum podkreślił także, że do placówki przychodzi także wielu obcokrajowców. Chcą dowiedzieć się co jest szczególnego w polskiej historii XX wieku, że Polacy tak dużo o niej mówią. W powstaniu warszawskim, jak w soczewce ten polski los małego państwa leżącego między dwoma totalitaryzmami można wytłumaczyć - tłumaczy.

Ulubiony eksponat

Co jest oczkiem w głowie Ołdakowskiego wśród eksponatów muzeum? Moim ulubionym eksponatem jest list, który moja babcia napisała w 1947 roku do pani Wandy Traczyk-Stawskiej, żegnając się z nią, bo to były koleżanki z obozu. W tym liście jest napisane, że one nigdy się nie spotkają, bo babcia wyjeżdża do RPA. Babcia na szczęście zmieniła plany i po kilku latach zdecydowała się wrócić do Polski. Pani Wanda przyniosła ten list do mnie, to jest taka wzruszająca pamiątka i ja się wzruszam, że mogę codziennie spotykać panią Wandę, jako osobę wyjątkową, do której ośmielam się mówić "babciu" - mówił w rozmowie z Marcinem Zaborskim.

Ołdakowski dodaje, że do muzeum wciąż spływają kolejne eksponaty. Powstańcy decydują się przekazać święte pamiątki, trafiają do nas legitymacje, paski. Czasem nam w testamencie zapisują. Co roku jest dużo wzruszeń (...) Cały świat, który mieli ci ludzie został zniszczony. Oni ze zniszczonych mieszkań wynosili kilka rzeczy. To są drobiazgi, okruchy, na których budują swoją pamięć tego, co było - mówił dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego.