Komisja śledcza ws. afery KNF? "Trzeba wyjaśnić okoliczności tej sprawy" - mówi gość Popołudniowej rozmowy w RMF FM Bronisław Komorowski. Zdaniem byłego prezydenta, moment jest zły, bo PiS nie dopuści do powstania takiej komisji, ale według Bronisława Komorowskiego: popełnia błąd.

Gość Marcina Zaborskiego o ewentualnym starcie Donalda Tuska w wyborach prezydenckich mówi: jest pewna logika wyborcza, którą każdy powinien uszanować

Kiedy Donald Tusk powinien powiedzieć, że chce powalczyć o Pałac Prezydencki? Wtedy, kiedy uzna to za stosowane - opowiada Bronisław Komorowski.

Wydaje mi się, że jest pewna logika wyborcza, którą każdy powinien uszanować. Realna ocena szans w wyborach prezydenckich, powinna być dokonana po wyborach, które jeszcze są przed nami - podkreśla były prezydent.

Bronisław Komorowski pytany, czy rozmawiał z szefem PO Grzegorzem Schetyną o swoim, ewentualnym kandydowaniu do PE odpowiada: nie rozmawiałem.

Rozmowa na ten temat się należy się temu, kto przyjdzie z taką propozycją - dodaje gość Marcina Zaborskiego.

Gdzie w 2018 roku są ci bolszewicy z którymi trzeba walczyć - pytał dziennikarz RMF FM byłego prezydenta w internetowej części Popołudniowej rozmowy.

Niech się pan dwa razy rozejrzy, to ich pan zobaczy, bo ja ich widzę w wielu miejscach - powiedział Bronisław Komorowski i jak dodał: widzę tam gdzie jest próba zakwestionowania reguł państwa demokratycznego na przykład poprzez naruszenie niezależności Trybunału Konstytucyjnego.

Na przykład tam gdzie są naruszenia i złamania konstytucji (...) Takimi radykałami niebezpiecznymi owładniętymi jakąś ideą są ci, co zapowiadają sanacje moralną w kraju, a później się okazuje, że ona jest warta 40 mln złotych łapówki - podkreślił gość Marcina Zaborskiego.

Gość: Bronisław Komorowski

Marcin Zaborski, RMF FM: Naszym gościem jest były prezydent Bronisław Komorowski. Dobry wieczór.

Bronisław Komorowski: Dobry wieczór panu i witam Państwa.

Dzwonił już Grzegorz Schetyna z pytaniem, czy kupić panu bilet do Brukseli?

A dlaczego miałby dzwonić? Nie bardzo rozumiem...

Zapowiadał w naszym studiu...

Po pierwsze, wie pan, dlatego że ja sobie sam bilety kupuję, jeżeli lecę do Brukseli.

No dobrze, mówił o tym, że będzie z panem rozmawiał i pytał, czy jest pan zainteresowany kandydowaniem do Parlamentu Europejskiego.

Nie było takiej rozmowy.

A jest pan zainteresowany?

Jeżeli pan pozwoli, to lepiej Grzegorzowi Schetynie odpowiem na to pytanie...

"Ja jestem emerytem politycznym, ale jak zagrają hejnał, to jak stary koń ułański pójdę do ataku" - tak pan zwykł mawiać. To jest ten moment, kiedy grają do ataku?


Wie pan, nie do ataku, dzisiaj trzeba się bardzo skutecznie bronić i jest Polskę przed kim i przed czym bronić. Więc ja jestem aktywny na miarę moich możliwości. Zarówno jeśli chodzi o prowadzenie instytutu, jak i wspieranie partii opozycji demokratycznej, co robię z głębokim przekonaniem, jeżdżąc po całej Polsce. 
No ma pan okazję przeciąć spekulacje, bo te trwają wiele tygodni i miesięcy. Może pan powiedzieć: Absolutnie mnie to nie interesuje...

Bardzo panu dziękuję za stworzenie takiej możliwości, ale jeżeli pan pozwoli, to myślę, że tu rozmowa należy się ewentualnym rozmówcom, jeżeli przyjdzie z takimi propozycjami... Nie ma żadnego problemu.

Czy to jest moment panie prezydencie, na stworzenie w Sejmie komisji śledczej, która zajęłaby się sprawą Komisji Nadzoru Finansowego?

Dobrze pan zapytał, czy to jest moment. Myślę, że moment jest zły, bo PiS nie dopuści do powstania komisji, w której...

Niecały rok do wyborów poza tym...

... w której opozycja mogłaby dociekać prawdy. Aczkolwiek uważam, że PiS popełnia błąd, dlatego że w kwestiach tak delikatnych jak pieniądze obywateli, jak wiarygodność polskiego systemu bankowego, także nadzoru nad bankami, powiedziałbym, są takie sprawy, które trochę powinny być inaczej rozpatrywane niż zwykłe sprzeczki między partiami politycznymi. Więc jakby pan zapytał, czy powinna być powołana komisja, odpowiedziałbym: Tak, powinna być powołana komisja. Szczególnie po tym, co się wydarzyło ostatnio. To znaczy po tym, kiedy w sposób bardzo dziwny, ale jednak rewizja w komisji się odbyła parę godzin po przyjeździe prezesa, a nie parę godzin przed. Więc to wszystko na tym wskazuje na to, że jest przynajmniej parę powodów, dla których taka komisja powinna powstać, niekoniecznie po to, żeby dokuczyć rządzącym, tylko po to, żeby odbudować zaufanie do polskiego systemu bankowego i systemu nadzoru nad bankami.

Jako marszałek Sejmu raczej studził pan zapał opozycji do tworzenia komisji śledczych w Sejmie. Mówił pan na przykład, że te komisje, według mediów, nie są zbyt przydatne do wyjaśnienia takich spraw jak na przykład afera hazardowa, bo wtedy pan o tym mówił, i mówił pan też, że z dotychczasowych doświadczeń śledczych wynika, że one są źródłem ujawniania np. niektórych tajemnic śledztwa. To śledztwo prokuratury dopiero się zaczyna. Taka komisja nie przeszkadzałaby w takim śledztwie? 

Wie pan, było by ze wszech miar wskazane, gdyby to było możliwe, aby śledztwo było prowadzone w sposób pełni wiarygodny. 

Ono się dopiero zaczyna.

Ale zaczyna się pod kierownictwem polityka tego obozu rządzącego, prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry.

I już pan wie, że to nie będzie wiarygodne śledztwo? 

Nie, to jest okoliczność, która podważa zaufanie dla prokuratury w skali... W ogóle jej funkcjonowania - szczególnie w kwestiach, które mają, mogą mieć swoje ostrze polityczne. Więc to jest wystarczająca okoliczność, dla którego, według mnie, komisja dobrze, aby powstała. Druga rzecz, druga kwestia jest taka, że mamy przypadki - i to podobne było - afera Rywina, tak zwana afera korupcyjna, gdzie powołana komisja wyjaśniła bardzo wiele - i to tak dogłębnie - między innymi za przyczyną tego, że na jej czele stanął ówczesny członek lewicy rządzącej, ale człowiek o wysokim morale, jakim był Tomasz Nałęcz.

Czyli ktoś z PiS-u mógł by dobrze poprowadzić takie śledztwo pana zdaniem, w Sejmie?


Wie pan, może tak, tylko trzeba znaleźć takiego.

Widzi pan takiego człowieka?

No ja za mało znam klub PiS-u, abym mógł kogoś wskazać  ale powiem... Tak jak swego czasu Donald Tusk zadecydował o tym, że pozostał na swoim stanowisku dłużej niż okres powyborczy pan Kamiński, no po to, aby patrzył na ręce wprost także i rządzącym. No to też i PiS mógłby się zdobyć na tego rodzaju gest i więcej niż gest. Na tego rodzaju działanie, które by mówiło: owszem, interesy partyjne to jedno. ale jednak pieniądze wszystkich obywateli są najważniejsze.

Donald Tusk niedawno w Gazecie Wyborczej mówił, że powinniśmy zakopać przepaść, która dzieli Polaków. Brzmi świetnie, pytanie jak to zrobić. Była okazja, 100-lecie odzyskania niepodległości. Donald Tusk wybrał się na państwowe uroczystości, pana tam nie było.

Ja nie pełnię żadnej oficjalnej funkcji.

Był pan zaproszony, jako były prezydent.

Jako były prezydent. Wie pan. PiS przez pięć lat mojej prezydentury, na wszystkie zaproszenia, wysyłał zawsze wicemarszałka Sejmu. I uważał, że tak wystarczy.

Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie?

Nie. Ja tylko mówię, ze uważam, że to jest zawsze jakieś wyjście, żeby na tego rodzaju uroczystości państwowe, szli przedstawiciele środowisk opozycyjnych, ale ci którzy pełnią aktualnie jakąś funkcję.

Ale to pan mówił - choćby w kampanii wyborczej - zgoda musi oznaczać wolę szukania współpracy w sprawach najważniejszych. Musi oznaczać gotowość do budowania choćby enklaw tej współpracy i porozumienia w sprawach najważniejszych.

Ale czy pan uważa, że należy zlekceważyć takie dziwne kontredanse polityczne, jakie wyprawiał pan prezydent, który zapraszał byłych prezydentów, a jednocześnie okazało się, że zaprasza na marsz narodowców ze skrajnych środowisk nacjonalistycznych, które zapraszały neofaszystów.

Ostatecznie marsz organizował rząd pod patronatem prezydenta.

Dobrze, że pan dodał to słowo ostatecznie, bo pan prezydent zapraszał, wtedy, gdy to nie był żaden rządowy marsz, tylko marsz nacjonalistów.

Nie. Wtedy nie było wiadomo, o który chodzi, bo ja o to pytałem.

A petem sam zrezygnował i się wycofał. A potem próbował negocjować ze środowiskami skrajnej prawicy i jeszcze chciał w to wciągnąć byłych prezydentów. No dziękuje. Albo trochę powagi, a to wtedy można oczekiwać i szacunku wzajemnego, można oczekiwać także działania na rzecz zgody narodowej. Ale jeśli się samemu nie spełnia podstawowych kryteriów logiki działania i odpowiedzialności, tylko się wyprawia tego rodzaju kontredanse różne i się tańczy, to trudno się dziwić, że ktoś nie chce uczestniczyć w podobnie kompromitującej inscenizacji.

Zupełnie poważnie pytam, bo kiedyś zaprosił pan byłych prezydentów i premierów na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Zapraszałem wielokrotnie.

I zaproszony był generał Wojciech Jaruzelski i wtedy pana za to krytykowano, a pan mówił: Warto wspólnie działać na rzecz polskiej racji stanu, a nie obrażać się i zapraszać innych do takiego polskiego grajdoła.

Ależ oczywiście, że tak.

Potrafił pan współpracować z Wojciechem Jaruzelskim, a nie potrafi pan współpracować z Andrzejem Dudą?

Tak. Ja zapraszałem i Jarosława Kaczyńskiego, ale to on nie chciał ręki podać. Przyszedł dopiero wtedy, jak było spotkanie z Obamą, bo chciał się na tle prezydenta Stanów Zjednoczonych pokazać przed kamerami.

Jaruzelski tak, Duda nie?

Jaruzelski był zaproszony na spotkanie mające na celu przygotowanie wizyty Miedwiediewa, prezydenta Rosji. Mało kto znał tak Rosję jak generał Jaruzelski, bo przecież siedział na Syberii, ale i kontakty polityczne miał przez wiele lat, więc raczej był zaproszony w charakterze eksperta od spraw rosyjskich.

(mc, mpw)