Ubrał się w szaty Odyseusza i chce wciąż utrzymywać się na fali. Nawet przez kolejnych pięć lat. A do tego potrzebna mu jest Polska.

Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans przyznał, że takie ma plany, używając przy tym poetyckiego porównania.

Okazuje się, że gdy polityk w przypływie szczerości zaczyna cytować wiersze, to mówi coś bardzo prawdziwego o sobie samym i swoich rzeczywistych intencjach.

Podczas konferencji prasowej po wysłuchaniu Polski w Radzie UE dziennikarka zapytała Fransa Timmermansa, czy nie obawia się, że wysłuchania Polski będą się mnożyć, a rezultatu nie będzie.

Co pan tu robi, panie Timmermans?

​Jedynym celem wizyty wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej w Polsce jest spotkanie z premierem Morawieckim. Ponieważ polski rząd nie zamierza jednak w sprawie reformy sądów ustąpić, a Frans Timmermans wciąż twierdzi, że Polska nie spełniła oczekiwań Komisji Europejskiej, warto się zastanowić... czytaj więcej

Wtedy polityk przypomniał wiersz Konstandinosa Kawafisa "Itaka". To jeden z moich ulubionych poetów - pochwalił się komisarz. Nagrodą dla Odyseusza nie jest powrót do Itaki, ale sama podróż, którą odbył - interpretował wiersz. W ten sposób opisałbym artykuł siódmy - dodał wiceprzewodniczący KE. Tłumaczył następnie, że najważniejsze w procedurze artykułu siódmego jest nie to, czy będzie głosowanie w Radzie UE (w sprawie sankcji, czy uznania Polski za kraj niepraworządny), ale "działania", "wspólny wysiłek", "dialog", "sam proces". Nadzwyczajna szczerość.

Komisarz otwarcie więc powiedział to, co mówi się w brukselskich kuluarach po cichu. Cel artykułu siódmego, czyli głosowanie w Radzie UE jest mniej istotny (bo i tak na razie nie ma szans realizacji), ważna jest sama "podróż", czyli "grillowanie Polski" i stałe "nękanie" poprzez wysłuchania, czy rezolucje. Ciekawe, czy Timmermans chciał to powiedzieć, czy powiedział za dużo. Bo na pewno nie służy to mobilizowaniu Warszawy.

Timmermans jak... Odyseusz

​Frans Timmermans ostrzega polskie władze. "Musicie zdecydować: czy jesteście z nami?"

Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans ostrzegł w wywiadzie dla "Financial Times" władze Polski i Węgier przed sporami z Unią Europejską, tłumacząc, że "w pewnej chwili (...) ktoś przy stole zacznie pytać: ‘Czy na pewno jesteście z nami?’". czytaj więcej

W pewnym momencie Frans Timmermans nie miał  nawet problemu z utożsamieniem siebie z Odyseuszem. Gdy dziennikarz zwrócił uwagę, że Odyseusz nie był ograniczony liczącą pięć lat kadencją, komisarz od razu podjął temat. A kto powiedział, że kończę w przyszłym roku? Nie mam zamiaru odejść. Mam zamiar kontynuować - tłumaczył.

I znowu, wpadając w sidła metafory, Timmermans potwierdził oficjalnie to, o czym szeptano od dawna. Zamierza powtórnie ubiegać się o stanowisko holenderskiego komisarza. Takie wyznanie na konferencji prasowej, gdy głównym tematem jest kwestia praworządności w Polsce - oznacza tylko jedno - połączenie obu spraw.

W takiej sytuacji staje się jasne, że ostre stanowisko w sprawie Polski, poprawia Timmermansowi notowania. Być może nawet pomaga w robieniu kariery.

W kontekście zbliżających się wyborów europejskich (także na stanowiska komisarzy) sensowne jest więc pytanie o prawdziwe intencje wiceprzewodniczącego Timmermansa.

Jeżeli najważniejsza jego zdaniem jest "podróż" (grillowanie Polski), to wyjaśnia się dlaczego, nie było widać po stronie Timmermansa woli osiągnięcia kompromisu z Polską, w momencie, kiedy stanowisko objął Mateusz Morawiecki.

Teraz już sprawy zaszły za daleko. Z winy Warszawy, ale także dlatego, że Timmermans chce zrobić karierę kosztem Polski. I nie można udawać, że się tego nie widzi.

Na zakończenie. Lepiej, żeby politycy nie cytowali poezji na konferencjach prasowych.

Głęboki i ponadczasowy wiersz Kawafisa będzie mi się już teraz kojarzył z uderzającą w Polskę - procedurą art. 7.

Szkoda.

Itaka Konstandinos Kawafis

Jeżeli do Itaki wędrować zamierzasz,
życzyć sobie winieneś, by długa była wędrówka,
pełna przygód i doświadczeń.
Nie obawiaj się Lestrygonów i Cyklopów
ani gniewnego Posejdona. Nigdy
nie spotkasz ich na swojej drodze,
jeżeli myśli twe będą wysokie
i jeśli nigdy ani ducha twego, ani ciała
nie dotkną pospolite uczucia.
Ani Lestrygonów, ani Cyklopów,
ani Posejdona szalonego nie ujrzysz nigdy,
jeżeli ich nie kryjesz w głębi własnej duszy,
Jeśli własna twa dusza nie wznieci ich przed tobą.

Życzyć sobie winieneś, by długa była wędrówka.
Oby wiele było poranków letnich,
w których - z jakąż rozkoszą, z jakąż radością! -
będziesz podpływał do portów przedtem ci jeszcze nie znanych.

W stacjach handlowych Fenicjan zatrzymywać się musisz,
aby kupić piękne towary,
perły i korale, bursztyn i heban,
wszelkie gatunki rozkosznych wonności,
ile tylko zdołasz rozkosznych wonności znaleźć.
Musisz odwiedzić wiele miast egipskich,
by uczyć się i jeszcze uczyć - od tych, co wiedzą.

Nie wolno ci nigdy zapomnieć o Itace,
dotarcie do niej bowiem jest twoim przeznaczeniem.
Ale bynajmniej nie spiesz się w podróży.
Lepiej, by podróż trwała wiele lat,
abyś stary już był, gdy dotrzesz do swej wyspy,
bogaty we wszystko, co zdobyłeś po drodze,
nie oczekując wcale, by Itaka dała ci bogactwa.

Itaka dała ci tę piękną podróż,
bez Itaki nie wyruszyłbyś w drogę.
Niczego więcej już dać nie może.

I choćbyś ujrzał, że jedna bieda - nie oszukała cię Itaka.
Wróciwszy tak mądry, po tylu doświadczeniach,
zrozumiesz prawdziwie, co jest Itaka.

(ug)