• Burzyńska: W sprawie Seremeta Tuskowi zostało pogrożenie palcem

    Środa, 28 listopada 2012 (15:00)

    "Premier ma nadzieję, że nastąpi znacząca poprawa funkcjonowania prokuratury. (…) Donald Tusk wziął pod uwagę fakt, że dopiero dwa lata temu prokuratura stała się w pełni niezależna". Te cytaty z uzasadnienia decyzji o przyjęciu sprawozdania Andrzeja Seremeta brzmią trochę jak wotum nieufności, a nie wotum zaufania. Dlaczego w takim razie szef rządu ocalił głowę prokuratora generalnego?

    Donald Tusk przyjął sprawozdanie prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta z działalności prokuratury w ubiegłym roku. "Pomimo zidentyfikowanych uchybień, premier Donald Tusk ma nadzieję, że nastąpi znacząca poprawa funkcjonowania prokuratury" - napisała w komunikacie kancelaria szefa... czytaj więcej

    Choć w kancelarii premiera wielokrotnie rozważano operację odwołania Seremeta, to zawsze kończyło się takimi samymi wnioskami: nieprzyjęcie sprawozdania rozpęta polityczną awanturę, prokurator generalny stanie się kozłem ofiarnym, a szef rządu będzie zmagał się z zarzutami zamiatania trudnych spraw pod dywan.

    Gdyby jeszcze na końcu tej awantury pewne było uzbieranie w Sejmie ponad 300 głosów za odwołaniem Seremeta, to można by tę grę podjąć, ale sejmowa arytmetyka podpowiada, że taka operacja byłaby - delikatnie mówiąc - bardzo trudna. Podsumowując: za dużo strat, za mało korzyści.

    I jeszcze zarzut, że choć to Platforma rozdzieliła funkcję prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości, to, gdy tylko niezależny prokurator przestał podobać się premierowi, szef rządu postanowił go odwołać, dokonując zamachu na ową niezależność. Trudno byłoby to wytłumaczyć.

    Ostatecznie zostało więc... pogrożenie palcem.

    Artykuł pochodzi z kategorii: Agnieszka Burzyńska

    Agnieszka Burzyńska

  • Oceń tekst

    Ocen: 7
    • Drukuj

Inne komentarze tego autora

Wasze komentarze
Trwa ładowanie komentarzy...
Radio Muzyka Fakty