55-letnia kobieta ma wiele ran szarpanych na nogach i rękach. Po ich opatrzeniu została zwolniona ze szpitala do domu.
Jak zeznała na policji, psy wybiegły z niezabezpieczonego podwórka. Dopiero po kilku minutach od ataku, 45-letni właściciel odwołał czworonogi i pozamykał je w kojcach.
Mężczyźnie grożą maksymalnie 3 lata więzienia.
(j.)