Amatorskie zbieranie bursztynu na tak zwany użytek własny nie wymaga uzyskiwania pisemnego zezwolenia od urzędu morskiego dopóki nie stanowi zagrożenia dla obszaru pasa technicznego.
Jak mówi w rozmowie z reporterem RMF FM Magdalena Kierzkowska, rzecznik prasowy Urzędu Morskiego w Gdyni, są trzy główne zasady, które trzeba zachować.
Obszar poszukiwań to wyłącznie plaża i płytkie podbrzeże, nie wolno tego robić na wydmach, klifach, w lasach oraz na terenie parków narodowych - wskazuje Kierzkowska. Zbieranie może być wykonywane tylko w sposób ręczny - nieprzemysłowy. Niedopuszczalne jest stosowanie narzędzi typu sita, motopompy, płuczki itp. czy sprzętu i maszyn do prac ziemnych - dodaje.
Kolejną, trzecią zasadą jest to, że zbieranie można wykonywać tylko w sposób nieuciążliwy dla innych przebywających na plaży.
Ponadto sposób postępowania ze znalezionymi, cennymi przedmiotami reguluje ustawa o rzeczach znalezionych.
W 2022 roku, tuż po przejściu orkanu "Nadia", poławiacze bursztynu wyruszyli na połów. Podczas nich odnaleziono dwa eksponaty, które zostały podarowane Muzeum Bursztynu.
Krzyżyk znaleziony na Wyspie Sobieszewskiej 1 lutego 2022 roku od początku wydał mi się podejrzany, ale nie byłam pewna, czy ktoś nie wrzucił go do wody zeszłego lata. Skontaktowałam się z archeologiem, który potwierdził, że pochodzi z czasów średniowiecza - mówiła Julia Hladiy, która znalazła krzyżyk. Samo przekazanie krzyżyka było niezwykle proste, pomagają w tym muzealnicy. Zajęło to jednak kilka miesięcy. Takie znalezisko jak moje, które ma wartość historyczną, musi zostać obowiązkowo zgłoszone do odpowiednich służb konserwatorskich. W moim przypadku Urząd Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków wydał, po zapoznaniu się ze sprawą, decyzję pozytywną - dodała.
Krzyżyk do dziś jest na wystawie stałej Muzeum Bursztynu na drugim poziomie w gdańskim Wielkim Młynie.
Należy pamiętać, że sztuczne zasilane miejsca mogą być niebezpieczne przez grząski piasek.
Rejon prac hydrotechnicznych, a w szczególności refulacyjnych, jest każdorazowo oznaczony. Zamieszczanie są również informacje o zakazie wstępu. Zbliżanie się do pracującej rury refulacyjnej, z której pod wysokim ciśnieniem pompowana jest duża ilość mieszanki piasku i wody, jest niebezpieczne - mówi Kierzkowska. Grunt w trakcie refulacji z uwagi na zawartość wody, jest grząski i niestabilny. Te dwa czynniki mogą stworzyć realne zagrożenie dla życia i zdrowia osoby, która w sposób nieuprawniony znajdzie się na terenie prowadzonych robót - dodaje.
Urobek, który został złożony na plaży, ma półpłynną konsystencję. Jeżeli ktoś tam wejdzie, może ugrząźć na różnej głębokości: nawet po kolana albo i głębiej - po pas. Będzie tak dopóki, w sposób naturalny, ten osad nie zostanie zagęszczony. Teraz chodzenie po takim terenie jest bardzo niebezpieczne - tłumaczył w marcu, odnosząc się do refulacji prowadzonej na półwyspie Helskim, prof. Leszek Łęczyński z Katedry Geofizyki Uniwersytetu Gdańskiego.
Prace obejmują poszerzenie 700-metrowego odcinka wybrzeża o kilkanaście metrów, a ich koszt oszacowano na około 2 mln złotych. Powiększenie plaży przyczyni się do ochrony brzegu poprzez łagodzenie energii fal. Dzięki temu wzrośnie również atrakcyjność turystyczna plaży, a zabudowania oraz infrastruktura będą lepiej chronione.
Erozja brzegu na odcinku między wejściem nr 34 a Gdańskiem jest szczególnie widoczna, co sprawia, że w czasie sztormów wodzie zdarza się zalewać zaplecze, zwłaszcza w okolicach siedziby sopockiego WOPR.