Ile osób – tyle lęków.
Kiedyś widziałam - ale to już dawno temu - takie zestawienie orientacyjne ponad dwustu fobii specyficznych, czyli fobii dotyczących różnych sytuacji, obiektów. Przychodzą osoby, które mają fobie dotyczące na przykład owadów i jeżeli to chodzi o owady błonkoskrzydłe, czyli pszczoły czy osy - no to jeszcze zrozumiałe, że chcemy się ich jakoś ustrzec. Jednak, jeżeli dotyczy to już wszystkich owadów, w tym: komarów, muszek, motyli - bo też miałam takich pacjentów - no to wyjście na łąkę latem, wyjście do parku na spacer… staje się ogromnym problemem. Nie zapominajmy o fobiach, które mogą znacznie utrudnić wakacyjny czas, czyli o hodofobii - lęku przed podróżowaniem w ogóle, który wiąże się z przemieszczaniem jakimkolwiek. A jeżeli jest bardzo nasilony - to związany jest także z przygotowywaniem się do podróży, pakowaniem, tworzeniem listy potrzebnych rzeczy, co wiąże się z odkładaniem wszystkiego na ostatnią chwilę – wyjaśnia w rozmowie z portalem Twoje Zdrowie RMF24, dr Karolina Grządziel, specjalistka psychiatrii.
Jednym z najczęstszych powodów do stresu – jest podróż samolotem.
To może być postać takiej klaustrofobii, czyli chodzi o małą, ciasną przestrzeń - z której nie ma natychmiastowego wyjścia. A może to mieć związek konkretnie z lataniem. To jest fobia, która się może nasilać w wakacje, ale też zgłaszają się z tym lękiem często osoby zawodowo uzależnione od latania, czyli na przykład biznesmeni czy naukowcy - którzy muszą przemieszczać się choćby na konferencje. No to to jest ogromnie trudne – zaznacza specjalistka.
Niełatwo przyznać się do lęków i do tego, że w związku z nimi boimy się wakacyjnych wyjazdów, wędrówek czy zwykłych spacerów – zwłaszcza, gdy rodzina i przyjaciele nie potrafią zrozumieć, dlaczego nie chcemy z nimi zaplanować wolnego czasu. W niektórych sytuacjach możemy próbować poradzić sobie sami:
- wytłumaczyć, że przecież nic nam nie zagraża,
- pomyśleć o czymś innym, przyjemnym,
- robić coś, co sprawia nam radość.
Wszystko zależy od natężenia lęku i czasami lepiej skorzystać z pomocy specjalisty.
Jeżeli fobia nas paraliżuje, doświadczamy wszelkich poznawczych, behawioralnych i fizjologicznych obszarów lęku - czyli kołacze nam serce, mamy poczucie, że zaraz zemdlejemy, wpadamy w panikę i chcemy uciekać nie wiadomo gdzie... W takich sytuacjach jesteśmy zdezorientowani, całe ciało zaczyna być napięte i w gotowości lękowej. No to trudno jest nam wtedy zapanować nad sobą – bo to są gwałtowne i natychmiastowe reakcje fizjologiczne – tłumaczy dr Karolina Grządziel.
To dezorganizuje życie i odbiera spokój oraz radość tam, gdzie powinniśmy ich szukać.
Strach w górach – stres nad morzem…
Lęk wysokości i przestrzeni, złe samopoczucie na łące i w lesie, a także dyskomfort odczuwany na plaży. To problemy, do których trudno się przyznać.
Pani doktor, ja wiem, że to jest głupie, ale boję się owadów - do tego stopnia, że nie wyjdę do parku z dzieckiem, a ono prosi i tupta w przedpokoju i patrzy na mnie zdziwione. Albo: pani doktor, to głupie, ale boję się piasku. Tutaj rzeczywiście może tak być, że padło na osobę, która ma pewne sensoryczne trudności, czyli niezintegrowane obszary zmysłowe i piasek jest dla niej na przykład: przykry, obrzydliwy, piekący. Nie lubi tego odczucia, jak drobiny piasku gdzieś włażą pod skarpetki. Z czasem, to odczucie zaczyna się łączyć z lękiem. Taki człowiek nie pamięta już, że to bardziej chodziło o obrzydzenie lub odczucie cielesne, skórne - tylko zaczyna się bać w ogóle samego kontaktu z tą substancją czy z powierzchnią. Tak może dotyczyć też wody, błota, zmoczenia się i wtedy letni deszczyk staje się czymś bardzo nieprzyjemnym – podkreśla psychiatra.
Obiektem strachu może być także choćby kolor biały. Ciągły lęk to cierpienie, dlatego właściwa terapia lub odpowiednio dobrane leki – mogą przynieść ulgę.
Jak przełamać wstyd? Warto uświadomić sobie, że praktycznie każdy z nas boi się czegoś – w mniejszym lub większym stopniu.
Jeżeli źródłem stresu jest latanie – warto próbować przełamywać się stopniowo, planując krótsze podróże.
Przygotowuję się do tego w ten sposób, że mam ze sobą coś, co mnie uspokaja... Zajmuję głowę krzyżówką, mam muzykę do posłuchania. Można też uaktywnić różne drogi i szlaki neuronalne - więc żuję gumę, sięgam po cukierka. Mam też ściskającą gumkę, która pozwala mi poczuć jakiś bodziec. Mam koło siebie osobę, z którą czuję się bezpiecznie, z którą mogę wdać się w rozmowę. Nie skupiam się na bodźcu - tylko skupiam się na jakiejś czynności, na czymś co zajmuje mi czas. W ten sposób upływa mi podróż – radzi specjalistka.
Skąd biorą się fobie?
Nie mamy żadnych pewników, ale mamy przypuszczenie, że to jest znów wieloczynnikowe zaburzenie. To jest pewna reakcja układu nerwowego - bardziej nadwrażliwego niż być może u innych osób - jeżeli już pojawia taki lęk o dużym nasileniu. To jest właściwość układu nerwowego tej danej osoby, z którym my się już rodzimy. Dwa - to czynniki genetyczne. Występowanie zaburzeń lękowych, w tym fobicznych u członków rodziny - może nieco zwiększać ryzyko. Trzy: warunkowanie klasyczne - czyli byliśmy w jakiejś trudnej sytuacji, która spowodowała nasz lęk albo obok nas albo byliśmy w środku jakiejś sytuacji, która znów nam o tym przypomina. Na przykład, zagubiliśmy się jako małe dziecko w lesie i już tego nie pamiętamy, ale las - jaki by on nie był i ile byśmy nie mieli lat - znów powoduje te same odczucia lękowe – wyjaśnia specjalistka psychiatrii.
Jeżeli mamy duży problem z lękiem i brakuje nam odwagi, żeby z nim walczyć – lepiej odpuścić i unikać sytuacji oraz miejsc które budzą w nas strach. Warto zaczynać od małych kroków – krótszego spaceru czy wyjścia do ogrodu zamiast na łąkę. Natomiast w czasie urlopu nad morzem nie musimy wchodzić na plażę – możemy przejść się po molo.